Mam trochę nietypowy układ z moją fryzjerką. To znaczy, ona mi się zwierza, a ja słucham i potakuję. Bardzo nam to pasuje. Ja lubię słuchać. Pani Jola lubi mówić. I wszystko gra.
Do rzeczy przechodzimy po tradycyjnej wymianie uwag na temat aktualnie robionego przeze mnie serialu, gdyż pani Jola jest wytrawnym koneserem produkcji filmowej i zawsze muszę wysłuchać stosownej porcji krytyki bądź pochwał za ostatnio oglądane odcinki.
– Pani Asiu – zaczęła tym razem z namaszczeniem pani Jola po skomentowaniu bieżących przygód Manuelli – postanowiłam się rozwieść –
Tu zawiesiła głos i rzuciła na mnie niepewne spojrzenie. Ponieważ zazwyczaj nie poruszamy tematów światopoglądowych i moralnych, uznałam, że obawia się mojej nieprzychylnej reakcji. Pospieszyłam więc z zapewnieniem, że rozwody według mnie są OK. Ale, i teraz ja rzuciłam na nią niepewne spojrzenie, ciekawa jestem, skąd ta nagła decyzja? Bo jeszcze dwa miesiące temu nic na temat męża nie słyszałam, nic złego znaczy…
– Och – westchnęła pani Jola – to nie było łatwe. To jest w sumie taki porządny człowiek, więc nigdy nie narzekałam głośno… –
Wydałam zachęcające mruknięcie, podczas kiedy pani Jola mazała mi włosy burą mazią (zmrożona porzeczka z kasztanem, przynajmniej według napisu na opakowaniu).
– Jest dobrym ojcem, bo dzieci nie bije. No..i w sumie właściwie nie pije. Pracuje, zarabia – widziałam, że pani Jola zaczyna się łamać pod ciężarem własnych argumentów.
– No, pani Jolu, ale przecież coś się musiało stać? To na pewno nie była łatwa decyzja, przy czwórce dzieci…to najmłodsze to przeciez dopiero do przedszkola poszło? –
– No tak – zakłopotała się pani Jola – wie pani, trochę sie od siebie oddaliśmy –
– To normalne – westchnęłam – czasem tak się zdarza –
– Ale pani Asiu, on cały czas mówi, że jestem za gruba – chlipnęła pani Jola – i że mam cellulit, i że o siebie nie dbam. Śmieje się z moich ubrań i mówi, że nie umiem wychować dzieci. Nie pozwala mi nigdzie wychodzić. Dokucza moim koleżankom. Nie sypiamy ze sobą – pani Jola ściszyła głos – już prawie trzy lata. Nie odzywa się do mnie całymi tygodniami. A jak się odezwie, to cały czas mówi przykre rzeczy. Na święta kupił mi czerwone koronkowe stringi…..w rozmiarze XXXL. Trzy razy mogłam się nimi okręcić, ale on powiedział, że będą w sam raz na moją grubą dupę –
Zastygłam. Odkręciłam fotel i spojrzałam na śliczną, filigranową, elegancką panią Jolę, która zawsze szalenie przypominała mi Audrey Tatou. A teraz stała lekko rozchwiana i niepewna, czy na pewno dobrze robi, rozwodząc się z facetem, który dręczy ją i upokarza od kilku co najmniej lat.
– Czy może mi pani powiedzieć, pani Jolu, dlaczego dopiero teraz postanowiła się pani rozwieść? – spytałam bardzo grzecznie, bo nie chciałam stracić naprawdę dobrej fryzjerki.
– Bo to w sumie dobry człowiek jest – zamyśliła się pani Jola…
Mam nadzieję, że pani Jola weźmie rozwód. Więcej moralizowania nie będzie. Bo przyznaję, że trochę mną to wstrząsnęło.
