adaptacja

– Nienawidzę cię – wymamrotałam żałośnie, wchodząc o szóstej rano do zimnej łazienki – ciebie i twoje dzieci. I dzieci twoich dzieci. –

– Ciekawe, co będziesz mówić za dwa tygodnie? – zainteresował się uprzejmie Misiek, którego miałam dostarczyć na dworzec punkt szósta trzydzieści.

No dobra, początek był faktycznie trudny. Kiedy poprzedniego dnia wraca się do domu o wpół do dwunastej w stanie ciężkiego schetania, idea porannej pobudki jakby traci na urodzie. Ale nawet przywykłam, do tego stopnia, że w niedzielny poranek obudziłam się całkowicie dobrowolnie w szóstej czterdzieści.

Koegzystencja z małoletnimi okazała się niezwykle harmonijna. Oni chcą żarcia, świętego spokoju i czasem chwilę mojej uwagi. Ja chcę zejścia mi z oczu, jak jestem zajęta, karnego zjadania tego, co podam na stół i czasem chwilę ich czasu i wysiłku. Na wszelki wypadek upewniam się jednak co do słuszności swoich metod wychowawczych u źródła.

– Misiek, czy ja nie powinnam cię ochrzanić za to, że od trzech godzin siedzisz przy komputerze? –

– Nie – odparł mój syn i zastanowił się jeszcze chwilę – zdecydowanie nie. Wszystko jest w najlepszym porządku –

Skoro tak…

Mąż podróżuje z rozmachem, zdając z postępów szczegółowe relacje, na, jakże by inaczej, blogu. Blog założył, jak uprzejmie mi wyjaśnił, żebyśmy wiedzieli, co u niego słychać. Z tego, co przeczytałam, aktualnie gania gdzieś po Polinezji Francuskiej, zajadając się papają i gapiąc się na młode Tahitanki. Niech mu idzie na zdrowie, co mu będę żałować (zwłaszcza papai).

On ma owoce tropikalne i równie tropikalne laski, a ja grządki do zgrabienia, trawę do wertykulacji, okna do umycia, lekcje do odrobienia (matko, ile nam na tym cholernym kursie zadają!) i tysiąc spraw do załatwienia. I wcale nie żałuję. Przez te pół roku mężowskiego bezrobocia za bardzo nauczyłam się polegać na jego obecności i pomocy. To rozleniwia fizycznie i umysłowo. A więc… Baczność! Na ramię łopatę! I segregator z kolejnymi korektami do zrobienia!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s