Punkt widzenia

Nie, no wzruszyła mnie koleżanka sąsiadka. Ta sama, która regularnie stara się wpłynąć na moje morale, zapraszając mnie na spotkania cnotliwych dam lokalnych. Niestety, jakoś nie po drodze mi z tematyką spotkań (oglądanie filmów pro life, spotkania z działaczami religijnymi, dyskusje o dżenderze i jego zgubnym wpływie na ojczyznę itp.), więc raczej na nich nie bywam. Koleżankę jednak lubię ogromnie i staram się z nią w miarę regularnie widywać.

Sączyłyśmy więc herbatkę, gawędząc na luźne tematy, gdy koleżankę naszło na zwierzenie.

-Wiesz, ja tak sobie myślę – (i dziwię się – taktownie pozostawiła w niedopowiedzeniu) – że to jest naprawdę niesamowite. Że wy tak bez religii i bez Boga jesteście taką porządną rodziną. Szanujecie się, i dobrze wychowujecie dzieci, i w ogóle..-

– No fakt – odparłam po chwili, kiedy już przeszła mi ochota na niepohamowany i bluźnierczy śmiech – to raczej dziwne, ale jakoś dajemy radę. –

I naprawdę, przysięgam, powstrzymałam się, żeby się nie przyznać, że ja chwilami myślę o niej podobnie: że pomimo tego Boga i religii jest taką miłą, uroczą kobietą i tak dobrze wychowuje dzieci!

Czy jest w tym jakaś głębsza refleksja? Zapewne tak. Okopując się na swoich pozycjach, wierząc w swój monopol na prawdę, możemy stracić z oczu to, że wszyscy w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami. Każda ideologia, w którą wierzymy, jest tylko otoczką – wpływa na nasze życiowe wybory, ale nie determinuje tego, jakimi jesteśmy ludźmi.

Nie pisałam, że byłam w tym roku pierwszy raz na Manifie. Namówiona przez koleżankę poniekąd z drugiego bieguna ideologicznego. Nie wiem, czego się spodziewałam. Ale byłam raczej skonsternowana, gdy odkryłam, że w spokojnie spacerującym ulicami tłumie pełno jest rodzin z dziećmi, eleganckich starszych pań i zróżnicowanych wiekowo facetów. Nikt nie bił się z policją, nikt nie pokazywał cycków ani nie dokonywał publicznych aborcji. Jakoś się zdziwiłam tym łagodnym, bardzo kobiecym rzekłabym, obliczem polskiego feminizmu.

Dzięki chwilowemu wglądowi w ten także obcy dla mnie świat, trochę przeorientowałam swoją opinię na temat feministek. Chociaż nie przyznałam się koleżance feministce, że dzięki niej  odłożyłam na półkę kilka stereotypów, cieszę się, że mogłam to zrobić.

Może więc po prostu bądźmy sympatyczni? I mili dla innych, żeby świecić przykładem swojej wiary/niewiary/ideologii/bądź jej braku?

I w ogóle tęcza i jednorożce. I kochajmy się. Tako rzecze natchniona wiosennym słońcem Asia:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s