Kot w sypialni

A właściwie koty. Dramat razy dwa.

Dla kota chudego gra wstępna przed wizytą w łóżku to wsunięcie się na grzbiecie pod fotel (nieodparcie przypomina wtedy mechanika samochodowego, usiłującego dociec, czy to z miski olejowej cieknie). Leżąc z łapami do góry wczepia się w spód fotela pazurami, szarpiąc materiał z przeraźliwym trzaskiem. Nawet jeśli udało ci się wcześniej zasnąć, budzisz się z krzykiem.

Kot gruby pod fotel się nie mieści, ale prezentuje tę samą sztuczkę, wyrywając kłaki z wykładziny: chrup, chrup. Umarłego by obudził.

Zapada spokój. Odpływasz w sen. Nagle w grobowej ciszy słuchać mrożące krew w żyłach chłeptanie. Teraz już wiesz, że ten hipotetyczny umarły się obudził (przez kota). I złakniony krwi, tuż za zasłoną, wgryza się w jakiegoś nieszczęśnika. Stop! To tylko twoja wyobraźnia! To kotek chudy pije w konewki na parapecie.

Nagle podrywasz się, spłoszona jakimś dzikim łupnięciem. Woda ciurka i wsiąka w wykładzinę. W ciemności słyszysz tylko mroczne kap, kap, kap. I szczerze żałujesz obejrzenia tych cholernych japońskich horrorów ze śladami mokrych stóp w sypialni i wodą kapiącą z prysznica. Usiłujesz przekonać samą siebie, że to jak zwykle kotek gruby obrażony niedostateczną ilością wody w konewce, przewrócił ją łapą. Ale przecież nie zajrzysz za tę zasłonę, o nie!

Kotek chudy slalomem po półkach zmierza w twoją stronę, słyszysz tylko cichutki odgłos jego łapek i uśmiechasz się z rozczuleniem. Niestety, tuż za nim podąża gruby kotek, który powtarza trasę poprzednika, zapominając o swojej fałdzie brzusznej, która zahacza kolejno o książkę, budzik, pudełko z chusteczkami i krem do rąk, posyłając połowę z tych rzeczy na ziemię. Ze zgrozą myślisz o kolejnej półce, na której stoją golfowe trofea męża, ale przecież nie wstaniesz, bo to za blisko zasłony, za którą czyha albo Drakula, albo duch małej Japonki.

Kotek chudy dotarł na miejsce. Wtulony w śpiącego męża, opiera pyszczek na jego ramieniu, mrucząc jak traktor. Kot gruby z głuchym łupnięciem ląduje ci na brzuchu, wyciskając z ciebie bolesny jęk. Ulokowany ostatecznie w nogach, podgryza znacząco twoje stopy, gdy próbujesz zmienić pozycję. Już, już zasypiasz…gdy nagle wybudza cię przedziwny dźwięk: to kot gruby zjeżył sierść i wpatrzony w zasłonkę cicho warczy.

Masz przesrane. Oby do rana!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s