wyzerowana

– Jakoś się przyzwyczaję – westchnęła powątpiewająco Lola 3 września pod drzwiami sali gimnastycznej. Zza drzwi dobiegał dźwięczny głos pani dyrektor i grobowy pomruk tłumu małoletnich, rozpoczynających kolejny rok edukacji.

Figa. Żadne „przyzwyczaję”, prędzej ją uduszę gołymi rękami albo z domu wyrzucę.

Dziecko mi się totalnie wyzerowało przez wakacje. Nie wiem, jak to możliwe, ale nie pamięta NIC z poprzednich trzech lat nauki. W związku z tym zadawane od kilku dni prace domowe to droga przez mękę.

„Uszereguj stolice w kolejności alfabetycznej” – Aaaaleeee ja niee pamięętaam alfabetu – łzawy ton Loli od razu zwiastuje nieszczęście. Szybkie przesłuchanie obnaża faktyczne niedostatki – pamięta, ale tylko do K.

„Wykonaj działania” – Aaaalee…- wiadomo, co dalej (umie liczyć, ale na przykład tylko do dwudziestu).

Lola otwiera ćwiczenia i natychmiast zaczyna płakać. Albo krzyczeć. Albo łamać ołówki. Ja mobilizuję resztki, uwierzcie, absolutne resztki cierpliwości, żeby się nie irytować, bo się wtedy zatnie na amen. W sobotę odrabiała lekcje przez dwie godziny. Nie wiem, czy można mieć kryzys szkolny po tygodniu nauki, ale obydwie mamy poważne objawy fobii szkolnej.

Na szczęście Loli jeszcze nie opuszcza grobowe, ale jednak poczucie humoru. Wczoraj oglądałyśmy reklamę programu w Discovery. Lola wyłapała tytuł i z rezygnacją powiedziała: – „Mroczne strony nauki”? Wiem, co to jest. To moje prace domowe –

Moja fobia jest związana z aspektem logistycznym. Rzeczywistość na razie wydaje mi się trudna do opanowania. Plany lekcji młodych są drastycznie różne, nie da się ich zawozić i przywozić hurtem. Treningi Miśka – trzy razy w tygodniu plus mecze w nieprzewidywalnych terminach. Dodatkowe zajęcia angielskiego razy dwa. Lekcje rysunku Loli. Wszędzie wyłącznie samochodem – mieszkanie na wsi ma swoje minusy.

Mam wrażenie, że cały ubiegły tydzień spędziłam za kółkiem. W wolnych chwilach znęcając się nad Lolą i jej lekcjami.

Pozostaje mi wierzyć, że z czasem jakoś się wszystko uładzi i uleży. Ale chwilowo uspokajam nerwy szydełkowaniem (ha! wreszcie znalazłam szydełko i nawet potrafię się nim posługiwać!)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s