damy radę

Zawsze bierzemy za dużo rzeczy. Fakt. Wozimy te ciuchy tam i z powrotem. Fakt. A przecież i tak będzie gorąco, wystarczy parę koszulek i krótkie spodenki. Fakt. Będziemy mogli dłużej pospać, bo nie trzeba będzie odprawiać bagażu. Noo, fakt niezaprzeczalny. Spokojnie się zmieścimy. Yyy…

Racjonalne argumenty męża zwyciężyły. Tylko, że to ja stoję przed wyzwaniem: jak spakować cztery osoby na dwanaście dni wakacji nad morzem w bagaż podręczny li i jedynie? Jak nigdy w życiu, zaczęłam się pakować trzy dni przed wyjazdem, żeby sprawdzić, czy to wykonalne. No w sumie…jeśli uznamy, że naprawdę nie potrzebuję tej drugiej sukienki. I że Loli wystarczy dziesięć koszulek. I że cztery ręczniki plażowe to zbytek. I że dwie pary butów na osobę to całkowicie wystarczająca ilość….

Już w zimie przeczuliśmy najwyraźniej kryzysy biur podróży. Bo zaplanowaliśmy dość karkołomny,  eksperymentalny wypad. Na Majorkę. Tanimi liniami (bilety tańsze  niż pociąg do Kołobrzegu) plus wynajęty apartament (w cenie nadbałtyckiej kwatery) plus wynajęty samochód (nawet tanio, o dziwo) plus wyżywienie własne (bo moje dzieci są dziwne i wolą makaron z jajkiem sadzonym niż kebab na plaży).

Jeśli się uda, zdam relację i będę polecać podróżowanie niezależne do fanaberii rynkowych:-) A na razie wracam pospiesznie do ogarniania życia przed wyjazdem.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s