zakończenie z nutką rozżalenia

 Mamy z głowy. Ja i małoletni. Misiek z satysfakcją odebrał dyplom ukończenia szkoły podstawowej i cisnął go w kąt, wymazując szybciutko z pamięci ostatnie sześć lat edukacji. Ja w zadumie przez moment pochyliłam się nad Miśkiem i jego dyplomem, odnotowując, że pozytywna motywacja czyni cuda. Nie, to wcale nie było przekupstwo, że obiecaliśmy mu Xboxa za trzy szóstki na świadectwie. Zasadniczo to miało mieć odwrotny efekt – zakładaliśmy, że nie będzie mu się chciało, a my edukacyjnie oznajmimy, że przecież spokojnie byłoby go stać na te szóstki. Misiek jednak zwarł szeregi i ostatnim rzutem na taśmę pozaliczał szybciutko ostatnie testy na takie oceny, że ma tych cholernych szóstek cztery… Szlag. Mam teraz  wrażenie, że Xbox to nie był dobry pomysł i mogliśmy obiecać mu książkę.

Lola na zakończeniu roku rozpłakała się rzewnymi łzami. Wcale nie ze wzruszenia. Tylko z rozżalenia i poczucia krzywdy. Szczerze mówiąc, ja też miałam ochotę na jakiś spektakularny gest, tylko bardziej myślałam o solidnej awanturze. Bo pierwszy raz  spotkałam się z tak spektakularnym pokazem szowinizmu w podstawówce.

Wszystkie pierwszaki dostały dyplom i książkę. Książkę wręczała uroczyście pani dyrektor, rąsia, buzia, goździk, brawa: typowa szkolno – partyjna rutyna. Ale co się okazało: wszyscy chłopcy dostali fajne albumy – o zamkach, kosmosie, zwierzętach, idealnie wpasowane w potrzeby edukacyjne ciekawych świata ośmiolatków. Wszystkie dziewczynki dostały..no co?  Dostały potwornie infantylne, kolorowe książeczki z disnejowskiej serii o Kubusiu Puchatku. Takie typowe lektury dla trzy – czterolatków – wielkie, słodko kolorowe ilustracje, minimum tekstu. Ciekawe, prawda?

Czyli że co? Przeciętna ośmiolatka tak bardzo odbiega intelektualnie i emocjonalnie od swoich rówieśników płci odmiennej? Szlag mnie trafił, prawdę mówiąc. Pomijam już fakt, że Lola od wczesnego dzieciństwa nienawidzi Kubusia Puchatka, no, ma jakąś alergię na niego, absolutnie nie toleruje w postaci pisanej, filmowej czy innej.  Więc danie jej Kubusia Puchatka generalnie jest dramatem dla obdarowanej.

Ale nawet gdyby nie miała uprzedzeń do tego nieszczęsnego Puchatka… jak mam wytłumaczyć córce, z którą właśnie skończyłyśmy czytać „Opowieści pana Szekspira” – czyli uproszczone wersje szekspirowskich dramatów, a na jej półce leży stosik przeczytanych książek Roalda Dahla i Astrid Lindgren, że powinna ją zainteresować taka lektura dla bobasów?

No cóż, Puchatek powędrował szybciorem do naszego czteroletniego kuzyna, a Lola dostała uroczystą przysięgę, że będzie mogła sobie wybrać w księgarni dwie dowolne książki jako rekompensatę za straty moralne.

To zakończenie szkoły jakoś kosztownie mi wyszło. Mam nadzieję, że mimo tego stać nas będzie na jakieś wakacje:-)

Póki co, na wakacje jadę ja. I mąż. Do Barcelony na całe trzy dni. Zaraz łapię plecak i wychodzimy. Rany, jak to cudownie brzmi….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s