Klaps

Moja córka wczoraj dostała klapsa, a nawet dwa. Możecie zgłosić to do opieki społecznej, a ja pójdę tam śmiało i z podniesionym czołem, bo kiedy pracownicy socjalni spędzą trochę czasu z Lolą, będą błagać, żebym ją sobie z powrotem zabrała.

Wczoraj wieczorem wpadła na chwilę moja mama. Zmęczona upałem i bólem kręgosłupa. Posiedziała parę minut, a Lola zaofiarowała się, ze odprowadzi ją do furtki osiedla. OK. Za moment wpada Lolka, brudna, na boso, i pyta, czy może iść z babcią. 

– Nie, dziecko, nie możesz – powiedziałam rozsądnie – babcia źle się czuje, a jest już wpół do dziewiątej i czas na kolację –

Lola odwinęła się na pięcie bez słowa i znikła mi z oczu. Pomyślałam, że się obraziła i tyle, ale coś mnie tknęło i wyszłam na podwórko. Moja córka właśnie znikała za osiedlową furtką.

Zadzwoniłam do mamy, która grzecznie powiedziała mi, że w sumie się zdziwiła, że pozwoliłam jej iść. Bo Lola, spytana przez babcię, odparła, że ależ owszem, mama pozwoliła!

Gdyby jeszcze poszła bez pytania, OK, uznałabym to za brak pomyślunku, ale takie jawne nieposłuszeństwo ? W dodatku podparte kłamstwem?!

No, i dałam jej dwa klapsy.  Ponieważ ostatnim razem Lola dostała w tyłek jako czterolatka, uparcie i upodobaniem wbiegająca pod samochody,  oczywiście natychmiast poczułam się jak ostatnia świnia i nabrałam już tchu, żeby ją przeprosić. Ale Lola, otarłszy łzę z oka, spytała z ożywieniem:

– A jaką mi dasz karę?  Może szlaban? –

– Eeee – zawiesiłam się – TO jest twoja kara, klapsa właśnie dostałaś –

– Phi – Lola skwitowała pogardliwie moje metody katowskie – a Kasia to dostaje klapsa I szlaban!-

Po czym  poleciała do łazienki, żeby sprawdzić w lustrze, czy ma odciski na pupie i była bardzo rozczarowana, że nic nie widać, bo „Kasia to mówiła, że po tym to ma się czerwone ślady”.

W sumie mam niemiłe wrażenie, że coś schrzaniłam. Bo tak: dziecko  skłamało, zignorowało mój zakaz, dostało za to najbardziej paskudną karę, która mi przyszła do głowy i której nigdy właściwie nie używam; po czym okazało się, że młoda miała frajdę, zrobiła, co chciała,  kary się nie wystraszyła i jeszcze w dodatku jest generalnie zadowolona i dumna. Kurczę, następnym razem każę jej klęczeć na grochu… albo stanąć w kącie…Nienawidzę wymyślania kar dla dzieci. Ale mam przynajmniej nauczkę – bicie dziecka jest złe. A na pewno nieskuteczne:-) Chyba z innych powodów, niż twierdzą obrońcy praw dziecka, ale jednak kompletnie nieskuteczne…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s