nowe wyzwania…

No i stało się. Co ja najlepszego zrobiłam? A wcale przecież nie było tak źle.  Ale są takie zdania, które tylko pozornie zawierają w sobie jakąs alternatywę. Kiedy facet w kominiarce krzyczy: „Pieniądze albo życie” , nie wahasz się zbyt długo, prawda?

A kiedy szefowa składa ci propozycję pracy w nowym projekcie, mając na biurku rozłożony dodatek do Wyborczej „Praca”, odpowiadasz z pewnością w głosie, że ależ oczywiście, chętnie podejmiesz się nowego wyzwania. Bo co masz, do cholery, odpowiedzieć?

Przechodziłam przez różne fazy w mojej pracy: zagubienie („Zaraz, zaraz, czym my się właściwie zajmujemy?”), samouwielbienie („jestem panią z telewizji, jestem panią z telewizji”), cynizm („Ja tu tylko robię kółka. Co mnie to obchodzi, czy wsadzą na te kółka czołg, czy cyrk, czy karetkę. Pracuję w fabryce kółek”) i frustrację („Za cholerę nie rozumiem, jak to, co robię, przekłada się na to, czy ktoś to będzie chciał oglądać”).

A teraz? Teraz jestem zestresowana do granic możliwości. Różne projekty robiłam: takie trochę gorsze i trochę lepsze. Takie, które nigdy nie zostały zrealizowane, i takie, które nie miały najlepszej oglądalności. Ale właściwie wszystkie były sensowne i inteligentne, a jeśli już były głupie, to przynajmniej śmieszne. Sprawiały mi przyjemność, bo przynajmniej zazwyczaj wiedziałam, jak powinny wyglądać i co zrobić, żeby tak wyglądały.

Do dzisiaj. Od dzisiaj redaguję telenowelę. Telenowelę, rozumiecie? Jedyny kontakt, jaki miałam  z telenowelą przez całe moje życie, to trzy odcinki Izaury dwadzieścia lat temu. Egzotyka, panie. Równie dobrze mogłabym zacząć pracę nad dokumentem o życiu modraszka madagaskarskiego! Ja w ogóle nie rozumiem, jak to funkcjonuje i jak można pisac coś, co ma sto czy dwieście odcinków… Idę już – czytać pierwsze dwadzieścia pięć odcinków. Chyba przestanę pisać bloga. Już czuję, że ten brazylijski czy wenezuelski wampir wysysa ze mnie chęć napisania czegokolwiek. Trzymajcie za mnie kciuki. Żebym się nie pocięła, zanim Manuela wreszcie pokona rywalki i padnie w ramiona Carlosa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s