rozejm

Ogłosiliśmy z mężem chwilowe zawieszenie broni. To już nie jest taka zabawa, jak piętnaście lat temu. Teraz jesteśmy jak para szachistów, którzy grają ze sobą bez przerwy od kilkunastu lat. Nawet nie chce się pionkiem ruszać, bo wiadomo: ja się ruszę tak, a on wtedy tak, to ja przesunę tego, no, a on ruszy tym…i tak można całą partię rozegrać, nie ruszając nawet jednym pionkiem. Nie chce się nam nawet kłócić:-)

Mąż wczoraj dyplomatycznie milczał o gościach, ja dyplomatycznie nie poruszałam tematu remontu. Chociaż, nie uwierzycie, jak bardzo wymownie można milczeć na temat remontu! Milczałam tak intensywnie, że szarpnięty wyrzutami sumienia mąż wziął próbnik kolorów, i przy 40 watowym reflektorku próbował rozważać  wyższość odcienia ecru nad odcieniem popielatym:-) Prawie się wzruszyłam, nie na tyle jednak, żeby w zamian wyciągnąć książkę kucharską i debatować, czy zrobić polędwiczki z kurkami czy placek węgierski….

Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie, a tymczasem, żeby nie zanudzać, coś archiwalnego. Znalazłam karteczki, na których odnotowywałam interesujące rozmowy, które odbywałam z Lolą, kiedy miała 2, 3 i 4 lata. I bardzo dobrze zrobiłam, bo przyznaję, że zapomniałam już, jaka była wtedy zabawna. I jak bogatą wyobraźnię miała już wtedy, na przykład, kiedy ubzdurała sobie, że pozory to tajemnicze zwierzątka…

HISTORYJKA O POZORACH

Lola (2,5) zasypia z pewnym trudem. Otwiera oczy i zamyka. Nagle podnosi głowę i pyta, trochę zaniepokojona – Mamusiu, a gdzie mieszkają pozory? –

Czujnie odpowiadam – No, właściwie to nie jestem pewna –

– A…pozy, pozy to gdzie mieszkają? –

Już mam odpowiedzieć, że nie wiem, ale Lola sama sobie odpowiada -Pewnie razem z pozorami, w takim pozorowym kraju.-

Całkiem już  rozbudzona kontynuuje – A wiesz, że pozory to są niebezpieczne? Dla dorosłych, ale czasami dla dzieci też-

Ja -??????

– No bo wczoraj, jak szłam z tatą i z tobą i z Miśkiem na spacer, to pozor wyskoczył tak nagle i ugryzł mnie w nóżkę. Aż mi krew leciała. Bo pozory to maja takie ostre ząbki czasami. Bardzo mnie bolało ale tatuś przykleił plasterek i już nie bolało.-

Chwila ciszy, po czym sennym głosikiem Lola dorzuca – Teraz już się nie boję pozorów, bo jestem duża, a one są małe. Bałam się tylko jak byłam dzidziusiem.-

Po czym Lola ziewa, przekręca się na bok,  i natychmiast zasypia, zostawiając mnie z mętlikiem w głowie i poczuciem zagrożenia. Pozory mylą!

Nastepnego dnia rano Lola rzuca znienacka przy obiedzie:

-A wiesz, co jedzą pozory? Tylko warzywa i warzywa, aż im się nudzi –

Temat tajemniczych pozorów trwał jakieś dwa miesiące, i zaczynałam już popadać w obsesję pozorową, na szczęście Lolka odkryła nowe słowo: reguła. I tak zamieszkały u nas reguły, któe na szczęście miały dużo łagodniejsze obyczaje i nikogo nie gryzły. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s