Piątek- zły początek?

Lubię piątek, ba, kocham go- to taki moment, kiedy wydaje mi się, że mam przed sobą całe dwa dni dla rodziny. Później zazwyczaj te dni rozdrabniają sie na setki drobnych czynności, pozostawiając mnie w niedzielny wieczór z poczuciem zdziwienia- to już? Znowu?

Ale na razie najbliższe 48 godzin jawi mi się jako nieograniczona przestrzeń czasu, w którą tym razem na pewno uda mi się wcisnąć Scrabble z Miśkiem, pierniczki z Lolą, spacer, a co tam, może nawet jakąś niesłychanie edukacyjną i integrującą zabawę rodzinną ( hmm, jeszcze jej nie wymyśliłam, ale spoko- mam przed sobą godzinę w warszawskich korkach).

Dla porządku- integrować się będą: refleksyjny intelektualista, lat 11 i pół, czyli Misiek, nieco hipohondryczna artystka Julia, zwana Lolą, lat 6, ja- czyli ja (od pewnego czasu nawet u lekarza podaję datę urodzenia półgębkiem), i, jeśli szczęście dopisze, Mąż, który nie jest, a powinien być nazywany Yeti- wszyscy o nim słyszeli, niewielu widziało… 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s