Poszła Lola do doktora

Lola jest hipohondryczką- to fakt bezdyskusyjny. Już w wieku 3 lat namiętnie studiowała atlas anatomii, domagajac sie czytania opisów działania różnych śrubek w człowieku. Co pozwalało jej na przykład stawiać błyskawiczne diagnozy- Mamo, ja sobie złamałam w tym kolanie kręgosłup!- W dojrzałym wieku lat sześciu jej ukochaną lekturą na dobranoc nie jest bajka o Kopciuszku, a ksiażka „Ciało”, w przystępny i głównie obrazkowy sposób opisująca wszystkie możliwe mechanizmy i schorzenia rożnych układów w ciele. Przysięgam, że jeszcze raz wrócimy do schorzeń układu moczowego i „Ciało” sięgnie bruku, a przynajmniej wyleci z hukiem przez okno!

W związku z upodobaniami młodej niespecjalnie się przejęłam, kiedy zaczęła się słaniać wieczorem, teatralnie przyciskając ręce do piersi i zawodząc- serce mnie boli, nie mogę oddychać- Ale kiedy położyłam ją wieczorem do łóżka, zaczęło się: świst, wdech, świst, wdech.. I kaszelek, i świst..Lotny mąż znowu był w wojażach, a ja siedziałam przy łóżku Loli i powoli narastała we mnie panika, że coś mocno niefajnego się dzieje. Wytrzymałyśmy do rana i pognałam z nią do lekarza. Gdzie uprzejma pani poinformowała mnie, że moja córka ma dramatycznie obkurczone oskrzela i sądząc po jej alergicznym wywiadzie własnie przechodzi pierwszy atak astmy oskrzelowej. Dostała wziewne sterydy, odpuściło jej niemal natychmiast i teraz fruwa znowu jak motylek, hipotetycznie zdrowa i szczęśliwa. A przede wszystkim niesłychanie z siebie dumna, że jej obsesja zdrowotna wreszcie doczekała się spełnienia.

Przetrzymałam ją kilka dni w domu „na wszelki wypadek”, ale nosiło ją strasznie, żeby wreszcie móc się pochwalić przyjaciółkom, jak obłożnie jest chora. W końcu puściłam ją do zerówki- natychmiast pobiegła przytulić się wiernopoddańczo do nogi ukochanej pani Wiesi, a potem zaczęła coś szeptać z koleżankami. Nagle zawróciła, przybiegła do mnie i zapytała- to jak się nazywa ta moja choroba?- Powiedziałam. Lola pognała do przyjaciółek, pełna piersią, tryumfalnie wykrzykując- Już wiem, mam astmę osTrzelową!-

No i teraz Lola bryluje w towarzystwie z astmą osTrzelową, a ja mam dręczący problem: Jak jej powiedzieć, że to jej ukochane świnki  morskie prawdopodobnie są tego przyczyną? Będzie dramat stulecia. No nic, poczekam na wizytę u alergologa i testy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s