Mamut i inne czasy

Kiedy już myślisz, że nic, co stworzyła kinematografia, nie jest w stanie cię zaskoczyć, a potem włączasz TV i odkrywasz film o mamucie, który ożywiony kosmicznym śluzem sieje zniszczenie i wysysa energię z mieszkańców małego miasteczka. Trąbą, rozumiecie? Trąbą! O, są już agenci FBI w czarnych okularach! I dotknięty rodzinną tragedią szeryf! Moment, moment…tak! Para ciekawskich nastolatków też już się pojawiła!  Impreza…piją i się obściskują: definitywnie wróżę im rychłą śmierć. Idę po popcorn, podskakując radośnie.

Ale przyznam się jeszcze pospiesznie do czegoś, co może mieć niejaki związek z powyższym akapitem, bo może rzucić światło na moją kondycję intelektualną.

Noblistka mnie pokonała. Czytałam „Prawiek i inne czasy”, książeczkę rozmiarów raczej skromnych, przez ponad dwa tygodnie. Ze trzy razy miałam już zrezygnować, ale uparłam się. Skończyłam wczoraj, ale nawet gramatyka opisowa języka starogreckiego mnie tak nie zmęczyła. Serio, nie mam pojęcia, dlaczego. Świetny język, kreatywnie zbudowany świat, wrażliwość spojrzenia. Realizm magiczny naprawdę lubię, więc to nie kwestia gatunku.

Żebym jeszcze przyznała się do zmęczenia przy czytaniu, można by to uznać za przejaw intelektualnych zmagań, czy coś. Ale ja byłam bezgranicznie znudzona. Kompletnie nie miałam ochoty się dowiedzieć, co będzie dalej. Historie się toczyły, a ja niewzruszona, jak na wykładzie z ekonomii.

No. Stało się. Przyznałam się do znudzenia wybitnym dziełem. Teraz mogę się oddalić do kąta i ssać kciuk (kiedy już obejrzę do końca film. Bo wiecie, kustosz muzeum historii naturalnej i ocalała z wysysania agentka knują, jak uśmiercić mamutka, a rozmrożona dłoń ofiary wystukuje w mikrofalówce Morsem przesłanie od kosmitów).

Serio. Mam się nie zniechęcać i spróbować czegoś innego? Tokarczuk znaczy? Polecacie coś, co porusza intelektualnie, ale też jakby trochę..no nie wiem, wciąga?

5 myśli na temat “Mamut i inne czasy

  1. A Ty wiesz, że ja mam podobnie, chociaż nie tak dramatycznie – czytam, podoba mi się, ale nocy to bym na to nie zarwała… Chociaż czytałam większość. A weź spróbuj „Opowiadania bizarne”, dla mnie zdecydowanie najlepsza jak do tej pory.
    Ale ja właściwie nie o tym chciałam – ej, POKA KUCHNIĘ!

    Polubienie

    1. Dobra, poszukam opowiadań, może się zrehabilituję intelektualnie:-) Kuchnia, powiadasz…spoko, wrzucę, ale muszę poprosić Lolę, bo mój telefon jest tak antyczny, że na zdjęciach nic nie widać:-) Wrzucę specjalnie dla ciebie, jak wyproszę u córki sesję:-)

      Polubienie

      1. No jest taki voyeryzm (przeguglałam, to się naprawdę tak pisze po polsku!) z mojej strony, bo moja kuchnia będzie ostatnim w kolejności pomieszczeniem do remontu w domu – w przeciwieństwie do innych działa, cóż, że jest niewygodna i ohydna – więc się fapam widokiem innych ładnych, no. Fajnie, jak ktoś ma lepiej. Wyproś, wyproś!

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s