Czeska fałda

Mieszkam na polu golfowym. Całkiem dosłownie. Wychodzę na balkon i poza rozkosznie zamglonym pasmem górek i zielonym lasem na horyzoncie widzę zielony trawiasty dywan z greenami, farewayami i chorągiewkami przy dołkach. Nie powiem, milusi widok, jeśli człowiek nie myśli o tym, ile oni w to wpompowali drogocennej wody. Gnojki nieekologiczne. No ale ja nie o tym. Mąż poprosił, żebym mu towarzyszyła w turnieju, a ja oczywiście,  jak dobra arabska żona, krok za nim i przytakuję, nieprawdaż. Więc mój weekend wygląda tak, że on rano rusza na Wielkie Machanie Kijem, a ja spaceruję, pracuję i oddaję się innym rozrywkom w doborowym inteligentnym towarzystwie, swoim znaczy.

Ja znowu nie o tym, dygresje mam jak moja teściowa, która w ciągu pięciu minut potrafi przejść od  – A w tym niebieskim domu mieszka drugi kuzyn stryjka Witolda, i on powiedział, że w wojsku…. – do – ….I ta moja koleżanka, co to jej córka wyszła za brata ciotki Anielki, to ona właśnie powiedziała, że pomidory szkodzą na żołądek –

Znowu się odchudzam. Jak zwykle oczywiście. Powinnam wreszcie popełnić jadowity wpis na temat menopauzy i jej niecnych uczynków. Poza bezsennością jest absolutnie bezwzględna w roztywaniu niewinnych ludzi. Ledwie się spuszczę z oka na minutę, ledwie zadumam się przy wystawie cukierni, a już moja fałda brzuszna zaczyna mi spływać na kolana. Horror, powiadam wam, który zrozumie tylko weteran tej nieustannej wojny. Żuję seler, miksuję szpinak i chrupię marchewkę. Nie chciałam zaprzestawać tych pozytywnych działań ze względu na wyjazd, bo już całkiem nieźle szło i prawie przestałam śnić o pączkach i bitej śmietanie. Ale Czesi doprawdy rzucają mi kłody pod nogi. A niby miły naród, sąsiedzi i w ogóle. Pierwszego dnia poszliśmy z mężem na obiad do uroczej knajpki. Szukałam (bez konotacji z czeskim znaczeniem tego słowa) w wyłącznie czeskim menu czegoś, co mogło by sugerować sałatkę czy coś dietetycznego. Bez rezultatu, więc zdałam się na kelnera. Pan z życzliwym zainteresowaniem próbował dociec, czy ja jednak przez słowo sałatka na pewno nie mam  na myśli knedlików z gulaszem. W końcu słowo „zdrowe” naprowadziło go na dobry trop. Rozpromienił się cały i rzekł z triumfem – Zdrowe! Mamy zdrowe! –

I przyniósł. Ogromny talerz zimnego makaronu wytaczanego na bogato w majonezowo – czosnkowym sosie, wymieszanego z jajkiem na twardo i soczewicą. Na wierzchu w charakterze sałatki tkwił smętnie listek rukoli.

Nic to – powiedziałam mężnie – na kolację to już będzie zdrowo. No prawie. W menu kolejnej restauracji sałatek znowu nie było, ale znalazłam coś, co odszyfrowałam jako kurczaka i chyba coś kalafiorowego. Był. Kurczak znaczy. Wprawdzie usmażony w głębokim tłuszczu, ale jednak. Kalafior występował natomiast w postaci maślano-kalafiorowej pasty o ładunku kalorycznym zdolnym wyżywić afrykańską wioskę przez miesiąc.

Postanowiłam, że dam Czechom kolejną szansę, bo jednak weekend na czczo uznałam za zbędne ekstremum. I uwaga – dostałam dziś menu w języku angielskim! – No teraz już nie ma możliwości pomyłki – zachwyciłam się i po skrupulatnym przeczytaniu opisu (pikantna zupa z cukinii z tofu, warzywami i kolendrą) stwierdziłam, że to będzie strzał w dziesiątkę.  Faktycznie, w misce przyniesionej mi zupy w pewnością gdzieś były warzywa i chyba nawet tofu. Trudno było mi jednak odnaleźć pod grubą warstwą wędzonego, ociekającego tłuszczem boczku i podgardla, na których to składnikach ta dietetyczna zupka została ugotowana. Patrzyłam i czułam, jak moja fałda wypływa triumfalnie ze spodni i wyrywa się na wolność…..

Matko, jak dobrze, że jutro wracamy do domu. Mąż, ja i moja fałda. Jeszcze trochę czeskiej dietetyki i nie byłoby co ratować. Ale serio, czy Czesi nie jadają sałatek? Zieleniny? Czy ja mam mega pecha do knajp?

 

5 myśli na temat “Czeska fałda

  1. Sympatyzuję się z Tobą. Po 1 tyg w Czechach drugi rok z rzędu jako wegetarianka miałam tam mocno pod górkę. W sumie nie wiem czemu tam wróciłam .Pod hasłem „sałatka” był np 1 liść sałaty i plasterek ogórka. Jadłam wegetariańskiego hamburgera z ..uwaga! ..wielkim grzybem. Na to bym nie wpadła, że tak wersję vege zapewnią. Oprócz tego grzyba tam już nic innego nie było, a że grzyby pożywne więc luz. Zamówiłam warzywa grillowane, a tu wjechały ziemniaki gotowane. Pizza była ostatecznie jakimś rozwiązaniem bo musieli jakoś jej powierzchnię zapełnić. Czesi, skądinąd sympatyczny naród, ale mają jakiś bug systemowy związany ze zdrowym żywieniem. A! Bym zapomniała! Koleżanki okrzyknęły hitem ostatniego wyjazdu knedliczki z mięsem, zawiesistym sosem, bitą śmietaną i dżemem.

    Polubienie

    1. Hej, no jakby nie patrzeć, grzyb jest vege:-) Ja miałam więcej szczęścia – moje warzywa grillowane zostały ugrillowane, zanim zatopiono je w szklance masła:-) Bug systemowy – coś w tym jest (chociaż mój umysł nie jest w stanie przetworzyć zestawienia knedliczków z mięsem i bitą śmiataną, brrr)

      Polubienie

  2. Kobieto 🙂 oddychaj 🙂 jesteś w Czechach 🙂 pij piwo, jedz knedliczki i wysmażany syr 🙂 a potem bez wyrzutów sumienia wracaj do zielonej sałaty i marchewki 🙂 Mówi Ci to osoba, która właśnie zabrała Teściowej 5 kg pilnując jej diety :DA ta menopauza to faktycznie cholera. Dodaje kilogramy od samego patrzenia na jedzenie. Jak się je 5 razy dziennie to człowiek nie patrzy na jedzenie i chudnie 😀 Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. No coż, nie miałam wyjścia, jadłam, piłam (mmm, piwo, dobre piwo), fałda rosła, ale co zrobić:-) Na razie znowu odpuściłam sobie marchewkę – bo urodziny tatusia, i problemy w pracy, i stresujący remont:-) A powiem ci, ja to bym była chuda, gdybym nie musiała nieustannie wszystkim gotować. Samo próbowanie to pięćset kalorii dodaje jak nic:-) Ale gratulacje dla teściowej – na wszelki wypadek nie pozwól jej jechać do Czech:-))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s