niepedagogicznie

Po raz pierwszy od paru miesięcy spałam do ósmej. Kiedy otworzyłam oczy, czułam, że zmartwychwstałam. Powiadam wam, menopauza to suka. Budzi mnie nad ranem od tak dawna, że prawie zapomniałam, jakie to uczucie, przespać osiem godzin bez przerwy. Niepedagogicznie – alkohol pomaga. Dobrze, że nie lubi się z moja wątrobą, inaczej zostałabym alkoholiczką jak nic.

Alkohol pomaga zasadniczo. I strasznie żałuję, że nie bardzo mogę pić. Byłabym zdecydowanie bardziej sympatyczna i otwarta na świat. Wiem, o czym piszę. Wróciłam z weekendowego zlotu wiedźm, i może nie jestem jeszcze certyfikowaną czarownicą z dyplomem rzucania uroków, wysuszania krowich wymion i medalem za najlepszy przepis na duszone niemowlęta, ale jestem na dobrej drodze.

Pojechałyśmy we trzy, z Natalią i Paulą – jedna wyluzowana, druga wierząca, no i ja – cynik dyplomowany z tendencją do poddawania w wątpliwość wszystkiego,  na czym osobiście nie usiadłam albo nie zjadłam w kanapce. Jechałam, żeby się pośmiać (no i spędzić weekend z dala od kochającej, acz pełnej wymagań rodziny).

Ale serio, oni byli tacy uroczy. Ludzie w prasłowiańskich lnach, bose, umorusane dzieciaki biegające razem ze stadem psów i fajne, silne kobiety. Strasznie mi się podobały tamte babki. No nie mogłam się bezczelnie śmiać.

Ale nie mogłam też podejść na serio do programu tego zjazdu: wykłady i warsztaty ze świecowania uszu, jasnowidzenia, robienia mioteł, magicznych właściwości ziół i drzew, no i oczywiście robienia talizmanów.

Wyjście miałam jedno. Podskoczyłyśmy do lokalnego Gieesu. Okazało się, że sącząc Lubuską cytrynówkę, jestem łagodna, otwarta na nowe doświadczenia i przepełniona harmonią natury i jasnowidzącymi prądami (im dalej w Lubuską, tym więcej prądów). Cudnie było, serio.

Wróciłam z miotłą, przepisem na herbatę z oksydowanej czeremchy i zaklęciem na absolutnie-skuteczny-na-wszystko-talizman.

Ostatnio nic nie jest w moim życiu czarno-białe. Co tylko pokazuje, w jakiej bańce żyłam przez lata. Podoba mi się to.  Świat w odcieniach szarości bywa kłopotliwy, ale na pewno ciekawszy.

To na dole to moja pierwsza miotła. Jeszcze nie umiem na niej latać, ale sądzę że to tylko kwestia ilości cytrynówki….

.64807313_355480828405294_7630475310806335488_n

6 myśli na temat “niepedagogicznie

    1. Potworna córka odbyła bal (w sukience, uroczej, choć małomównej) i pławi się w glorii i chwale. Oszołomiła wszystkich faktem, że dostała się do bardzo dobrego liceum w samym centrum stolicy, ho, ho:-) (hmm, jak to o nas świadczy, że tak sie dziwiliśmy…) Aktualnie w nagrodę siedzi na obozie w Londynie i można by rzec, w pełni korzysta z zasłużonego odpoczynku. Jestem z niej szalenie dumna:-)

      Polubienie

    1. Wybacz, że późno, ale dopiero wróciłam z wakacji:-) Wiedźmy mają różne zloty w Makowie koło Skierniewic. To sie nazywa bodajże zlot szeptuch, chociaż szeptucha akurat nie dotarła. Ciutkę mnie rozśmieszyło, że nie dotarła, bo ją w plecach połamało;-) No, można by pomyśleć, że potrafi się wyleczyć, czy coś…Ale jakbyś sie wybierała, daj znać, znajdziemy się przy miotłach:-)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s