kontener złotych balonów

No – nauczyłam się wstawiać obrazki! Dobrze, bo wiosna idzie i jest co fotografować, na przykład krokusy pod garażem. Ale nie jestem  przekonana, że udało mi się wyłączyć cholerną moderację komentarzy. Sama nie lubię, jak jestem moderowana, bo nigdy nie wiem, czy ten komentarz w końcu wysłałam, czy nie. Dajcie znać, czy działa, w sensie czy od razu pokazują się komentarze czy znowu coś schrzaniłam.

Ale do adremu, czyli balonów.

Uwierzycie, że znowu dałam się wmanewrować w trójkę klasową? Lepiej, bo w przewodniczenie trójce klasowej? We wrześniu zdesperowana nauczycielka zagroziła, że nie wyjdziemy ze spotkania, jeśli ktoś nie zgłosi. No przyznam, że ta głucha, przeciągła cisza nawet mnie zastanowiła przez chwilę, ale niewystarczająco, bo powinnam wówczas natychmiast wyjść do toalety. Kiedy nauczycielka przyszpiliła mnie spojrzeniem i powiedziała – O, pani na pewno chętnie się zgłosi – zamarłam w osłupieniu, a zanim się ogarnęłam mentalnie, okazało się, że moje nazwisko już jest na górze listy, wszyscy biją brawo i mają gotowy projekt pamiątkowego medalu z moim profilem.

Na kilka miesięcy całkowicie wymazałam z pamięci traumę związaną z tym strasznym wieczorem, kiedy przez moment musiałam wykazać się zaangażowaniem społecznym, aż do teraz. Bo teraz  odkryłam, dlaczego standardowe aktywistki klasowe tym razem milczały. Bal gimnazjalny. Koszmar nauczycieli, rodziców, a nade wszystko trójek klasowych. Przecież ktoś to musi zorganizować…

Pierwsze zebranie mnie ominęło – chwała ci, kursie pisania! Skarbniczka poszła, następnie pogodnie streściła je w dwóch zdaniach: na następnym nie mogę być, bo dziecko będzie chore (sprytny manewr, nie powiem), idziesz ty, dyrektor będzie zbierał kasę do metalowej skrzyneczki, jedna mama przyniesie menu, no i coś tam jeszcze macie zdecydować.

Dobra, sprawiedliwość musi być. Zwłaszcza ta społeczna. Poszłam. Po czym w rosnącej panice notowałam kolejne punkty emaila do pozostałych dwóch członkiń trójki:

Dyrektora nie ma. Skrzyneczki nie ma. Nikt nie chce ode mnie tej zebranej kasy. Co ja mam zrobić? Przepić? Wątroba mi padnie. A na Seszele jakby za mało jednak.

Połowa matek ma menu. Druga się na nie nie zgadza. Roladki wołowe w curry? Szparagi z szynka parmeńską? Pogięło ich? Dla gimnazjalistów? Czy te dzieciaki maja tu spędzić tydzień? Po co im aż trzy ciepłe dania?

Wszyscy mówią naraz. Bo nie ma dyrektora no i w ogóle nikogo, jak u Kononowicza.  Jedna mama usiłuje prowadzić zebranie. Nie umiemy się doliczyć, ile dzieci będzie na balu. Margines błędu to około 50 sztuk. Raczej dużo, zwłaszcza w kontekście szynki parmeńskiej.

Uff, wreszcie konkrety. Kto jest odpowiedzialny za co. Czekajcie, zaraz…Serwetki, kubeczki, owoce, napoje, balony…Mamy balony. Znaczy nie mamy. Mamy kupić. Ile? Na litość boską, oni liczą dwa i pół tysiąca balonów. Razy dwa – bo jeden komplet dla ósmoklasistów, drugi dla gimnazjalistów. Balony podobno się nie przechowają. Jak owoce morza. Pięć tysięcy balonów??? Przecież to kontener. Ach, no i maja być złote, bo złote są glamour.

Dziewczyny, gdzie się kupuje kontener złotych balonów?

Wasza spanikowana Jedynka z trójki.

10 myśli na temat “kontener złotych balonów

    1. Żadnego dmuchania, moja droga, to nie kontrola drogowa. To jest przedsięwzięcie na miarę lądowania na księżycu. Klasy c i d załatwiają kompresory, wstążki i coś tam jeszcze. A klas jest dziewięć lub dziesięć razy dwa, bo i ósme i trzecie. Masakra!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s