po świętach – nareszcie

Święta, święta i po…Nareszcie. Magia świat wychodziła mi już uszami. Za dużo ciasta, za dużo kontaktów towarzyskich, za dużo stania przy garach. Wolę ciszę i spokój, potrzebne mi tym bardziej, że robię duże zlecenie, które wymaga koncentracji i równocześnie pośpiechu, bo termin goni. A jak tu się skoncentrować, kiedy placek czekoladowy woła „zjedz mnie”, a rodzina „chodź zagrać w scrabble”? No właśnie – niewiarygodnie smutne jest to, że nieustannie przegrywam ze wszystkimi w scrabble. Do licha, w końcu zarabiam na życie słowami, powinnnam rozwalać ich na planszy, a tu kicha. Chyba po prostu za łatwo się dekoncentruję.

Między seansami scrabbli i wpychaniem w siebie ciasta siedzimy z Lolą przy laptopie i analizujemy. Które szkoły, które klasy, jakie profile. Skrapiamy nasze analizy gęsto rzęsistymi łzami Loli, rozpaczającej, że ona się nigdzie i nigdy nie dostanie. Na co odpowiadam pogodnie, że zawsze będzie zapotrzebowanie na usługi w handlu, poza tym może przecież pracować w zoo i karmić lemury. Na nic jednak moje pociechy, Lolę zżera lęk i stres. Zanim dotrzemy do egzaminów, będe musiała zainwestować w psychoterapię, bo mi się dziecko rozjeżdża emocjonalnie…

Osobiście uważam, że powinna pójść w aktorstwo albo pisanie. Scenariusz jasełek, jakie wymyśliły w tym roku z kuzynką, był dość obrazoburczy, ale zaskakująco aktualny i błyskotliwy. Bohaterami była imigrancka para, Marysia i Józio, uciekajaca przed gangiem narkotykowym. Spektakl był retrospekcja ostatnich dni życia tych młodych zagubionych ludzi, a zaczynał się odnaleziem ich zwłok w opuszczonej stajni….Muszę przyznać, że wrażenie było niezapomniane, a historia bardzo dramatyczna…

Wszyscy dostaliśmy bardzo fajne prezenty, które podkreśliły naszą obsesyjno kompulsywną naturę i to, że NAPRAWDĘ uważnie wsłuchujemy się w nasze potrzeby. Dlatego Lola dostała aż  trzynaście par puchatych skarpetek, Misiek oprócz swetra w norweskie wzory szalik, rękawiczki i skarpety w tym samym stylu, a  mąż osobisty portret by młoda uznana artystka i świąteczne bokserki w większej ilości. Nie wiem wprawdzie, jak interpretować fakt, ze ja dostałam komplet dziwnych przyrządzików do produkcji trufli czekoladowych, choć jako  żywo nigdy nie zgłaszałam takich marzeń (to jakaś aluzja?), ale ponieważ dostałam, też książki i pachnidła i różne takie miłe drobiazgi, nie zgłaszam uwag do Mikołaja.

A wy? Co dostaliście pod choinkę? Zadowoleni jesteście, czy mogło być lepiej?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s