plan na WAW

Taka sytuacja, proszę państwa. Jutro raniutko wylatujemy na nasze Wielkie Amerykańskie Wakacje (w skrócie WAW). W ostatniej chwili przed moim popadnięciem w obłęd.

Ostatnie tygodnie były dla mnie absolutnie wyczerpujące, głównie psychicznie. Strasznie dużo rzeczy się decydowało, przeżyliśmy drastyczne załamanie finansowe, spiętrzenie papierkologii i różnych formalności, wyjaśnianie paru zaległych spraw….plus fala upałów, która mnie niemal dobiła.

Teraz rzecz jasna jestem w stanie rozsypki emocjonalnej, jak zazwyczaj przed wyjazdem. Mniej więcej co kwadrans sprawdzam, czy paszporty nadal tkwią w torebce, nerwowo głaszczę koty, przekładam ciuchy w walizce z boku na bok i gorączkowo myślę, czego tym razem zapomnę. Właśnie, czy ja wzięłam coś na gorączkę?

WAW był planowany od wczesnej wiosny, głównie ze względu na to, że wylatane przez męża tysiące mil lotniczych traciły ważność i musieliśmy do końca marca zamienić je na bilety. Wystarczyło akurat na cztery bilety do Stanów. 

Ale do adremu. Obiecałyśmy sobie z Lolą, że tym razem będziemy na bieżąco dokumentować naszą trasę, bo później wszystko nam się pomyli i zapomnimy, co, gdzie i jak. Jeśli mój plan wypali, mam zamiar wykorzystać w tym celu bloga. 

Mam nadzieję, że w amerykańskiej dziczy będą mieli wifi.

Trzymajcie kciuki, żeby mnie reisefieber nie wykończył.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s