wigilia ciut zmartwiona

Przed domem łosifer w świątecznej krasie

łosifer

Anioły majtają się na nieco chaotycznej choince

choinka

A my szykujemy się do wigilii. To znaczy ja maluję paznokcie, Lola zabarykadowała się w pokoju, żeby spakować prezenty, Misiek brzdąka na gitarze, a mąż relaksuje się przy kompie. Przed wyjściem do siostry upiekę łososia, spakuję pudełka z ciastem i torbę z prezentami i to zasadniczo będzie mój tegoroczny wkład w święta.

I dobrze, bo na nic więcej nie mam energii.

To będą dobre i złe święta. Dobre, bo jesteśmy zdrowi, bo dzieci rosną i mądrzeją tak jak trzeba, bo mamy zadziwiająco udane po tylu latach małżeństwo, mamy wsparcie rodziny i przyjaciół. Złe, bo przyszłość może być kiepska. Mąż od prawie dwóch miesięcy nie ma pracy. Ja nie mam  zleceń i nie mogę znaleźć pracy. Co chwila zwala nam się na głowę nowy, zazwyczaj finansowy problem.

Generalnie mam jakby kryzys. I jedyne, na co mam ochotę, to schować się pod kocem jak mój kot.

lulu

Ale w końcu dziś jest wigilia. Wyjdę spod koca. Objem się do wypęku pierogów i łązanek. Powydurniam się z siostrą i bratem. Będę szczęśliwa.

Wesołych świąt, kochani, wesołych świąt! 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s