długo i technicznie, a protest tylko w tle…

Wracając z protestu, upadł mi telefon…

No wiem, wiem. Ale ta konstrukcja sama mi się pchała pod klawiaturę, przysięgam.

Ręce miałam zgrabiałe z zimna, a w butach chlupotała mi woda. Telefon upadł więc był w kałużę  (znowu mi gramatyka szaleje) z rozmachem i na tyle skutecznie, że się odrobinę zepsuł. W sensie, że przestał odbierać i wysyłać esemesy.

Rekompensując sobie niesprawny telefon i przemoczone buty, postanowiłam następnego dnia zmienić hasło w mojej poczcie – dodajmy, na koncie założonym jakieś piętnaście lat temu i do tej pory śmigającym na tym samym prościutkim hasełku.

Oczywiście, gdy wieczorem postanowiłam sprawdzić pocztę, odkryłam, że niezwykle-proste-i-oczywiste nowe hasło wymazałam z pamięci całkowicie. I odcięłam sobie dostęp do mojego głównego kontaktu ze światem.

Odzyskaj hasło – kusiła mnie poczta. No ale, droga poczto, kiedy zakładałam konto, opcji powiadomień telefonicznych nie było, a, jak się okazało, moje podstępne i błyskotliwe pytanie pomocnicze brzmiało: ulubione wakacje. 

Konia z rzędem temu, kto potrafiłby zgadnąć, co Asia mogła mieć na myśli. Odruchowo wpisałam „kanapa”, ale okazało się, że chyba kiedyś zdarzały mi się jakieś inne formy aktywności.

Mój ukochany Wielki Edukator Google podpowiedział, że mogę napisać bezpośrednio do serwisu portalu. Otarłam pot z czoła, gdy okazało się, że cudem pamiętam hasło do mojego drugiego, prawie nieużywanego konta. Napisałam. Obgryzłam wszystkie paznokcie i zjadłam paczkę trufli, czekając na odpowiedź do następnego poranka.

– Tak, droga sklerotyczna użytkowniczko – pisał mój portal – mamy na to radę. Możesz zadzwonić pod podany numer, a my cię uratujemy –

Podany numer, zaczynający się uroczą kombinacją 703…, okazał się jednak niewydzwanialny.

Zapobiegliwa Asia zablokowała bowiem przed laty możliwość wykonywania takich telefonów na swoim aparacie, telefonach dzieci, zaraz ……aaaaaa……i na stacjonarnym też?????

 Operator mojej komórki nie przewidywał kontaktu telefonicznego z klientem, sugerując w zamian wypełnienie formularza. Nie wytrzymałabym jednakowoż kolejnej doby czekania, zwłaszcza, że skończyły mi się paznokcie i trufle.

Miła pani ze stacjonarnego Orange zasugerowała termin 24 godzinny na zdjęcie blokady. Rzewną historią mojej głupoty wzruszyłam ją jednak na tyle, że blokadę zdjęła pospiesznie i od ręki.

Z ulgą zadzwoniłam wreszcie na podany numer. Wyrecytowałam różne dane. Wreszcie pani oznajmiła – Wszystko się zgadza. Wyślemy pani kod do nowego hasła. Esemesem. –

Eee…jak to było na początku? „Wracając z pochodu, upadł mi telefon.”?

Spieszę was uspokoić – ta wstrząsająca historia zakończyła się  dobrze. Telefon, poddany okładom, masażom i psychoterapii, odzyskał zdolność esemesowania (chociaż nadal nie działa mu klawisz „1” i pokazuje czas dalekowschodni).

Odzyskałam swoje konto, a nowe hasło zapisałam skrupulatnie (chociaż nie pamiętam już gdzie).

Triumfalnie otworzyłam pocztę, gdzie czekało na mnie czterdzieści osiem nowych wiadomości:

 

– Świerszczyk, zamów prenumeratę od zaraz

– Ci duże pieniądze od dziś

– Pobierz kupony i wybierz się do MacDonald

– Wzwód na zawołanie

– Masz dość głodowej pensji?

– Testuj internet!

– Zobacz prawdziwe czołgi w War Thunder

– Czy jesteś gotowy na start Ligi Mistrzów?

– Masz na Facebooku więcej znajomych niż myślisz.

 

 

Zaiste. Okno na świat. Warto było stoczyć tę walkę.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s