Wizje przedwyjazdowe

– Tylko słuchaj, dziecko, jak coś będziesz sobie gotować, zaklinam cię, wyłącz później palnik, żebyś chałupy nie spalił – mówi matka, nauczona bolesnym doświadczeniem sprzed roku (kuchnia w kłębach dymu i spalona patelnia)

– Oj, mamo, przecież będę pamiętał – mówi Misiek i dodaje tonem rozkojarzonym – ale w razie czego, to co mam ratować z pożaru? –

Matka zastyga na dłuższą chwilę w stuporze – Koty. I mojego laptopa, bo tam mam robotę. I jeszcze rodzinne zdjęcia, bo to pamiątka –

– Ale bez tych zdjęć, na których źle wyszedłem – kaprysi Misiek.

– Dobra, poświęć wtedy chwilę  na przejrzenie albumów – rezygnuje matka, mając już przed oczami wizję ukochanego domu w kłębach dymu i pierworodnego wrzucającego z szatańskim chichotem swoje zdjęcia w płomienie.

Potem pojawiają jej się inne wizje, które nijak nie chcą się dać odpędzić:

Podłoga zaściełana pustymi butelkami z barku. Policja pod furtką. Misiek skulony w kącie, obłąkany z samotności. Misiek we własnych odchodach, przyklejony przed komputerem, jak ci nieszczęśni uzależnieni Koreańczycy. Misiek uciekający przez okno przed włamywaczami. Misiek, który nie zdążył uciec przed włamywaczami…

Tak, tak, wyjeżdżamy z mężem na cztery dni, pierwszy raz zostawiając na tak długo dziecko samiutkie jak palec. Tylko proszę mi tu nie pisać, że on prawie dorosły i w ogóle. Mam prawo być paranoicznie niespokojna i już.

Ale mąż wyjeżdża do Nowego Jorku służbowo i perswazją, podstępem, oraz serią małżeńskich wyrzutów nakłonił mnie do spędzenia trzech dni w tym znienawidzonym przeze mnie mieście. Zwłaszcza, że Lola na obozie, i nie trzeba by ściągać nikogo do karmienia kotów, bo Misiek jeszcze na miejscu.

Nie wiem tylko, czemu wybuchnął homeryckim śmiechem, kiedy zaczęłam jęczeć, co my będziemy robić tam tak długo….

– Kochanie – wykrztusił wreszcie – sama mówiłaś, że inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą. Nawet w tak strasznie nudnym miejscu, jak Nowy Jork –

Doprawdy. No doprawdy. Czyżby to była ironia?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s