gdzie mnie boli, gdzie uwiera

Tiaaa, żyje, żyję….

Ale co to za życie.

Mąż ma zupełnie nową, ładną jednostkę chorobową. Okazało się, że chemioterapia i regularnie wlewany do żył kontrast nie są obojętne dla organizmu, na przykład trwale rozwalają nerki. I kiedy mąż zaniemógł tydzień temu, lekarz zdiagnozował mu sympatyczne, nieuleczalne schorzenie. Da się z tym żyć i unikać ataków, ALE  na przykład należałoby stosować specjalną dietę.

Na łożu boleści mąż zgodził się całkiem pokornie na ewentualne ograniczenia. Do czasu, kiedy odkrył, że ograniczenie dotyczą jego ulubionych przysmaków, hmmm, większości składników jego jadłospisu. Kiedy przeczytałam mu listę potraw zakazanych, rzucił kapciem, powstał z martwych i z kanapy, a potem kategorycznie wyparł się diety, choroby, bólu, cud, że nie dzieci własnych. Po czym ozdrowiał. I odmówił przyjęcia do wiadomości faktu, że cos mu dolega.

Znając jego upór, faktycznie wyzdrowieje.

Ja za to biorę właśnie trzecią serię antybiotyku, żeby moje zatoki wreszcie raczyły załapać, że już czas się wyleczyć. Mam kompletnie rozpieprzony żołądek, a wraz z bakteriami wybiłam też chyba szare komórki, bo moje procesy myślowe są płytkie i ubogie w życie jak Zatoka Pucka.

Nie mogę, no po prostu nie mogę napisać zabawnego ani błyskotliwego, co tam, nawet gramatycznie składnego nie potrafię. Za to dyszę wchodząc na czwarty stopień i łapię oddech przy zawiązywaniu butów. Już wiem, jak będę się czuła jako siedemdziesięciolatka z otyłością kliniczną.

Tak więc sobie żyjemy po emerycku, tu nas kłuje, tam nas boli. Czas zapisać się na nfztowską listę do sanatorium albo na prezentację garnków.

Dobra, czas, żeby posapując, przygotować zdrowy posiłek, przemycając mężowi zalecane produkty. A potem może obejrzę „Klan” albo powtórkę „Dynastii”, bo krzyżówki już poza moim zasięgiem. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, spodziewajcie się wygaśnięcia bloga albo zmiany tytułu na „Gdzie mnie dziś boli i co to może być”

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s