przymiarka do prezentów

Jakiś podły wirus rozjechał mi męża, jak nie przymierzając jeża na autostradzie. A wierzcie mi, łatwiej znieść grypę z powikłaniami na własnym organizmie, niż przeziębienie u najdroższego małżonka, i to nie z powodu mojej nadmiernie rozwiniętej empatii.

Lola kaszle rytmicznie i miarowo jak młot pneumatyczny. I nie wiem, czy to astma, czy tenże wirus, bo pierwszy wolny termin do pulmonologa jest 20 grudnia. Do tego czasu Lola wyzdrowieje albo…albo nie i wtedy będę wiedziała, że to astma. Niech żyją związki przyczynowo skutkowe i terminy w służbie zdrowia.

Misiek wyjątkowo nie daje się wirusom. Po obejrzeniu „Wałęsy” dał się za to uwieść muzyce filmowej i teraz mój dom wypełniają wieczorami dźwięki KSU, Tiltu i Chłopców z Placu Broni. Dość rozczulający powrót do lat młodości, przyznaję. W każdym razie zdecydowanie przyjemniejszy dla mojego ucha niż Rammstein czy Rage against the machine.

Przez ostatni tydzień znowu  pracowałam na akord jak w fabryce krówek. Nawet nie miałam czasu zajrzeć na bloga. Teraz znajdę czas, bo się zbuntowałam i zażądałam tygodnia wolnego. Kurczę, na etacie mogłabym przynajmniej iść na chorobowe.

Ale kasa pilnie mi jest potrzebna, bo ludzie, sezon na prezenty się zaczął. A to już nie te czasy, kiedy dzieciątka satysfakcjonowała nowa grzechotka albo pluszak.

Małoletnim już zapowiedziałam, że zamierzam nabyć im prezenty kosztowne, lecz praktyczne do bólu, żeby dwa razy nie wydawać kasy (ciepła kurtka i plecak szkolny). Ale lista życzeń moich siostrzeńców obejmuje połowę asortymentu firmy produkującej Lego, które jak się okazuje, jest cenniejsze niż sukienka do chrztu małego Żorża Brytyjskiego.

Googlam więc kolejne numerki zestawów i dygoczę nerwowo. Podejrzewam, że w tym Lego musi coś być. Kryształy Swarovskiego? Cyrkonie chociażby? Wyciąg z Kopi Luvak?

Bo przecież to niemożliwe, żeby plastik tyle kosztował?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s