Święta Rita myśli o kasie

Wygląda na to, że zaczęłam robić w firmie za świętą Ritę, patronkę rzeczy niemożliwych. Recenzja kobylastego tekstu w dwa dni, recenzje z piątku na poniedziałek i tym podobne. Przedwczoraj pobiłam własny rekord. Tekst (sto kilkadziesiąt stron po angielsku) dostałam o siódmej wieczorem, a recenzję wysłałam o siódmej rano, bo takie było zapotrzebowanie…

W przeciwieństwie do świętej chciałbym jednak dostawać za to jakąś kasę extra. Chyba muszę poprosić o podwyżkę, czego nie znoszę, bo ja naprawdę nie lubię gadać o pieniądzach. Nie dlatego, żem taka arystokratyczna, ale z trudem przychodzi mi udowadnianie własnej wartości. Chyba jednak muszę zadziałać, bo właśnie dostałam wyliczenie z ZUSu mojej przyszłej emerytury. Jak myślicie, czy 323 zł wystarczy mi na godne życie po sześćdziesiątce?

Głupia jestem i tyle. Wczoraj dostałam fantastyczną propozycję pierwszego w życiu samodzielnego script doctoringu – indywidualnej pracy z autorem nad poprawieniem tekstu. I tak się podjarałam tą możliwością, że dopiero po odłożeniu słuchawki uświadomiłam sobie, że nawet nie spytałam o kasę, jaką firma byłaby mi uprzejma zapłacić. Jeszcze raz zwięźle – głupia jestem.

Enyłej, jestem notorycznie  przemęczona i niewyspana. Chodzę po domu jak zombie i z energią artretycznej osiemdziesięciolatki sączę trzecią kawę w nadziei na zebranie wystarczającej ilości energii na pobieżne ogarnięcie domu.

Jutro mąż zabiera mnie na romantyczny wypad, co samo w sobie mnie nie przeraża. Przeraża mnie pozostawienia małoletnich samych na dwa dni. Wprawdzie babcia będzie regularnie monitorować i karmić, ale dzieciątka postanowiły zostać na noc w domu same. Błagam, napiszcie, że nie muszę dzwonić co dwie godziny, że żyją i chałupy nie podpalili!

Siłą nawyku siadłam właśnie przed kompem i przejrzałam pobieżnie moje ulubione fora, żeby do końca sobie wzrok zepsuć. Okazało się, że jak zwykle nie nadążam za postępem. Nie używam soli egzorcyzmowanej do gotowania kalafiora, nigdy w życiu nawet nie miałam Ace, nie wspominając o używaniu tegoż do mycia podłóg, garów czy też włosów, nie wiem, bo się pogubiłam ze zmęczenia przy czytaniu…W oszołomieniu zaczęłam rozważać nawet kupno myjki parowej, zanim uświadomiłam sobie, że nawet posiadanie jej nie skłoni mnie do czyszczenia szafek kuchennych i wężyków od zmywarki.

No dobra, tkwię w tym stuporze, anemicznie piszę sobie do was, co mi pod mózg popadnie, a potrzebuję kopa w tyłek, żeby chociaż listę małoletnim zrobić, co mogą, a czego pod żadnym pozorem nie. Pisać o nie urządzaniu balangi, czy nie, bo ich jeszcze natchnie?

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s