wyprawa – plan wysoce nieprecyzyjny

Nie wiem, jak małoletni to zniosą. My już przerabialiśmy podróżowanie po Stanach i wiem, że przemieszczenie się z punktu A do punktu B może potrwać ładnych parę godzin albo i dni.  Lola jest jakby mało odporna na długie trasy…

A plan mamy całkiem ambitny. Z Nowego Jorku, któremu nie zamierzamy poświęcić większej uwagi (uff, nie lubię tego miasta), przemieścimy się sprawnie (hmm, jakiś siedem godzin?) do Waszyngtonu, gdzie mamy metę w mieszkaniu znajomych. Kilka dni w stolicy pozwoli zaspokoić zarówno mój głód zakupów, jak i zwiedzania. A  kiedy już obskoczymy waszyngtońskie muzea i Kapitol, śmigamy (no, ze dwa, trzy dni to zajmie) w żar tropików. Floryda o tej porze roku ma klimat puszczy amazońskiej, ale bez przesady, skoro przeżyliśmy ostatnie upały, damy radę.

Pojedziemy wreszcie na Key West, żeby się przekonać, co jest na końcu drogi. Zbankrutujemy na Seaworld. A jak wyskrobiemy resztki kasy z portfela, jedziemy na Everglades, popływać łódką po bagnach z aligatorami. Później wystarczy nam tylko na wodę i bułki, więc zadekujemy się na plaży, żeby zbierać muszelki i smażyć się na słońcu.

No, a potem trzeba tylko wrócić do NY. Czyli ze cztery dni jazdy….

Naprawdę nie mam pojęcia, czy my się wyrobimy czasowo (o kasie dyplomatycznie nie wspominam). Ale cieszę się przeokrutnie.  Zwłaszcza, że całe wakacje przesiedziałam na tyłku w domu, pracując, i już mnie korci, żeby gdzieś ruszyć przed siebie.

 

Trzymajcie kciuki. Jak mi się uda dorwać po drodze wifi, a mąż użyczy laptopa, to będę zdawać relację.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s