odnowa (ideologiczno towarzyska)

Recepta na perfekcyjny sernik:

– O cholera, ser w kubełku mi się przeterminował! Może by go jakoś wykorzystać? A co tu robią te wysuszone na wiór ciasteczka zbożowe? Wyrzucić szkoda. I cytrynę muszę zreanimować, zanim zamieni się w nieprzekrajalną skorupkę –

Sernik cytrynowy wyszedł i-de-al-ny!

Sernik i godzinne odśnieżanie ścieżek przywróciły mi chęć do życia. Uwierzyłam też w swoje talenty interpersonalne. Odbyłam w weekend spotkanie towarzyskie, dzięki któremu zdecydowanie poszerzyłam swoje horyzonty i krąg znajomych.

Wspominałam już, że niemal wszystkie moje sąsiadki i przyjaciółki są niezwykle zaangażowane w życie religijno – parafialne? O dziwo, mimo moich nieco odmiennych i beztrosko wygłaszanych poglądów,  lubią mnie, chociaż traktują z łagodną pobłażliwością, należną starcom, niezrównoważonym psychicznie czy też kapryśnym dwulatkom.

W duchu chrześcijańskiej tolerancji zostałam zaproszona na comiesięczny wieczorek bogobojnych niewiast okolicznych. Widziałam, że moja sąsiadka nieco się trwożyła, czy nie wyskoczę z jakimś nieprawomyśnym tekstem, bo jednak większości zaproszonych pań nie znałam.

Niesłusznie jednak we mnie wątpiła. Potrafię być grzeczna, nie siorbię,  nie propaguję haseł Przystanku Woodstock ani nie opowiadam publicznie o swoim życiu intymnym i procesach fizjologicznych.

Przyznaję, że wieczorek  pod hasłem „moje ulubione lektury” przyprawił mnie o atak paniki jeszcze przed wyjściem z domu. Okazało się bowiem, że pomimo posiadania wielu metrów bieżących książek, trudno mi znaleźć takie, które byłby do zaakceptowania dla osób, powiedzmy, o nieco odmiennym światopoglądzie.

Mozolnie wygrzebałam Shirley Jackson i dumnie pomaszerowałam na spotkanie. Ku mojemu rozczarowaniu okazało się, że nadal były to najbardziej figlarne i wywrotowe pozycje z przedstawianych. Trudno było mi konkurować z biografią węgierskiego świętego, japońskiego męczennika (albo na odwrót, pogubiłam się), rozprawami religijnymi i traktatami mężów Kościoła.

 Rozejrzałam się. Wszystkie zgromadzone damy miały na stanie, jak się zorientowałam, co najmniej trójkę dzieci.  Domy z ogródkiem. Długo pracujących mężów. Część pracę zawodową. I słowo daję – one twierdziły, że to są ich ulubione lektury do poduszki! Poczułam się zażenowana moim poziomem intelektualnym i ostatnio czytanym do poduszki erotycznym fantasy.

Złożyłam sobie w duchu uroczyste przyrzeczenie, że przeczytam w styczniu coś natchnionego, poważnego i rozwijającego duchowo. Macie jakieś propozycje? Bo mi nie wpada do głowy nic poza „Kwiatkami świętego Franciszka” (o tych męczennikach wolałabym nie, strasznie ponure mieli życie).

Acha, dla zainteresowanych – wtopy towarzysko światopoglądowej nie było. No może ociupinkę, kiedy rozkręciłam się i zaczęłam opowiadać o ekranizacji „Nawiedzonego”. No i kiedy nie wiedziałam, kiedy zaczyna się Wielki Post. I kim była Joanna Beretta Molla.

Ale mąż też nie wiedział! Poskarżyłam mu się na kompromitację, a on niefrasobliwie spytał, czy Beretta miała coś wspólnego z produkcją broni…

Za miesiąc następne spotkanie. Zamierzam iść. Naprawdę. Jestem w szoku. I już wiem, co będę robić na szydełku w Turcji. Berecik moherowy:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s