czytam pospiesznie

– Sukces ma wielu ojców – zakończyłam sentencjonalnie jakąś dyskusję z mężem, już nie pamiętam, na jaki temat.

– Czyli ja nie jestem sukcesem? – zatrwożyła się Lola patrząc na nas żałośnie….

Chwilami zapominam, że ona bywa zbyt dosłowna. A Misiek doprawdy bywa zbyt zasadniczy.

– Dzisiaj będziemy odmieniać słowo „dziękuję” przez wszystkie przypadki –  oznajmiła promiennie prezenterka na Gali Mistrzów Sportu. Słowo daję, przez dłuższą chwilę nie mogliśmy załapać, czemu Misiek tak się zarykuje ze śmiechu…- Ciekawe, jak ona chce  odmienić czasownik przez przypadki – wyjęczał wreszcie Misiek. No tak, w sumie…

Ale ja nie o tym chciałam. Ostatnio przyspawało mnie do książek. Już mi się oczy robią czerwone jak u królika, ale weszłam w ciąg i nie mogę przestać.

Donoszę z pewnym zadziwieniem, że ta nowa książka Rowling, „Trafny wybór”, jest naprawdę dobra. To znaczy pierwszą połowę czytałam z rosnącą frustracją, bo zdawała się być potwornie rozwlekłą ekspozycją bohaterów, a jednak tak napisaną, że mimowolnie podziwiałam styl. Ale druga połowa wbija w fotel i wciąż jest napisana pięknie. Szacun, jak słowo daję.

Połknęłam „Fabrykantkę aniołków” Lackberg, bez zaskoczenia, bo trzyma poziom jak zwykle. Bardzo lubię jej książki, ma dziewczyna oko do smakowitych szczegółów.

Zmęczyłam „Ostatnią noc w Twisted River” Irvinga. To już nie to, co „Świat według Garpa”, ale lojalnie dobrnęłam do końca.

Przeczytaliśmy na zmianę z Miśkiem, wyrywając sobie z rąk, kilka staroci kryminalnych typu Agatha Christie.

Przypomniałam sobie „Życie Pi”, żeby mieć na świeżo przed filmem. Pamiętam, z jakim zaskoczeniem kiedyś odkrywałam, że dzieło noblisty, którym jak zwykle obdarzył mnie ufnie mąż, okazało się rewelacyjne w czytaniu.

Jeszcze czeka mnie „Kocia kołyska” Vonneguta i „Walka kotów” Mendozy i chyba przystopuję na moment, zanim dostanę zapalenia spojówek.

Czas zmienić swoje życie. Wybieram się na siłownię.

To znaczy raz już byłam. Rozeznałam drogę. Obejrzałam salę i trenera. Wypytałam panią w recepcji o szczegóły finansowe. Ale kiedy pani spytała, czy teraz już idę się przebrać, prychnęłam oburzona – Żartuje pani? Ja już się zmęczyłam tym sprawdzaniem. Na dzisiaj wystarczy –

Teraz zbieram siły, żeby znaleźć buty i koszulkę. Na jutro planuję spakowanie butów treningowych. Do piątku powinno mi się udać podjechanie w okolice siłowni. A potem zobaczymy. Może nawet się przebiorę?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s