Motylica sieje grozę

Nie lubię niespodzianek. W życiu znaczy. Nie dla mnie romantyczne wypady w nieznane i prezenty z niespodzianką. Propozycja – wyjedźmy gdzieś, ale gdzie, dowiesz się na miejscu – doprowadza mnie do rozstroju nerwowego, a wieczorne wyjście w nieznane przyprawia o atak furii.

Za to kocham niespodzianki telewizyjne. Nie czytam programu. Wolę wieczorem owinąć się w koc i klikać w pilota w nadziei na odkrycie jakiegoś filmowego Graala.

Niedawno udało mi się w ten sposób obejrzeć „Dziewczynę w czerwonej pelerynie” prawie od początku. Smakowita interpretacja „Czerwonego Kapturka” dla dorosłych.

A wczoraj szczęśliwa jak norka obejrzałam genialny horror klasy co najmniej F, „Larwa”.

Włączyłam w momencie, kiedy młody piękny biolog tłumaczył opornym mieszkańcom miasteczka, że w wodzie czai się zło i został bezlitośnie wyśmiany. Aha! Już wiedziałam, jak to się skończy,ale byłam strasznie ciekawa, co takiego się czai.

Coś się wykluło wprost z jelit jednego z bohaterów, cierpiącego na szpitalnym łóżku, i poczułam przyjemny dreszczyk. Obcy?

Wszyscy biegali z bronią po szpitalu i strzelali. Fajnie. Krew bryzgała i ciekła po kanałach wentylacyjnych. Może być, ale i tak czułam się coraz bardziej zaintrygowana, cóż to za stworzenie sieje taką grozę.

No i się dowiedziałam. I osłabłam. Mianowicie rzeź i zniszczenie siała zmutowana motylica wątrobowa.  Wyglądająca jak żylasty nietoperz unurzany w olejku do opalania. Wykluwała się, po czym sprytnie zaczajając się na mieszkańców, wysysała z nich…no nie wiem, co? Wątrobę chyba?

Od momentu, kiedy wredna motylica wywlokła przez okno krzepkiego dziesięciolatka i dyskretnie osłaniając się skrzydłami, spożyła go pod drzewkiem, chichotałam niekontrolowanie aż do wielkiego finału, kiedy stado pasożytów eksplodowało z wielkim hukiem, siejąc strzępy skrzydełek.

Szczerze wdzięczna scenarzystom za przednią rozrywkę, jakiej mi dostarczyli, oddałam się rozważaniom, co mogłoby być następne w kolejce? Złowieszczy tasiemiec w rurach kanalizacyjnych? Bezlitosne owsiki czające się w niepranej bieliźnie? A może genetycznie zmodyfiowane nicienie, wplatające się podstępnie we włosy?

Telewizja pełni jednak doniosłą rolę edukacyjną. I zgodnie z obietnicami, dostarcza wysokiej klasy rozrywki. Niech żyje TV!

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s