alarm kulturalny

Znowu! No dlaczego on mi to robi? „Manon Lescaut”. OPERA znaczy się. A wydawało mi się, że omówiliśmy ten temat przy okazji Kopciuszka. Ale mąż najwyraźniej uważa, że po prostu nie lubię patrzeć, jak ktoś sobie naciąga stawy, ale to, eee, jodłowanie przeponą, to jest zupełnie inna sprawa. Opera mnie przeraża. Oni tak..gestykulują gwałtownie i tak..no..jakby to elegancko powiedzieć..no męczą się, wydobywając z siebie te soprany i basy, ukryte gdzieś głęboko w trzewiach. Włoski na rękach mi się jeżą w pierwotnym lęku, że ZARAZ NASTĄPI WYBUCH. No, komuś w końcu coś pęknie, mówię wam. Choćby mnie. Żyłka.

Ale cóż robić..z miłości człowiek jest w stanie dokonać rzeczy wielkich.

Tym razem postanowiłam jednak wykazać się przezornością. Sprawdziłam – 2, 5 godziny! Znaczy, trzeba chyba wziąć zapasy do torebki i jakiś szal do podłożenia pod tyłek. Zatyczki do uszu chyba nie będą w dobrym tonie, prawda? Ani zakamuflowany w torebce kryminał?

Odsłuchałam też kilka arii na Youtube, żeby zyskać w oczach ten inteligentny błysk melomańskiego rozpoznania. Ojacie, jak mawiają małoletni, a myślałam, że Puccini to taka lajtowa półka. Stłumiłam przy okazji rechocik satysfakcji, kiedy mąż poirytowany rzewnym zawodzeniem z laptopa, już, już, miał poprosić o przyciszenie – i ugryzł się w język, żeby mnie nie zniechęcać, rozumiecie:-)

Są jednak dobre strony tego wieczoru. Mianowicie, uwaga, tadam, jest szansa, że zmieszczę się w jedną ze swoich dwóch wyjściowych sukienek, które zakupiłam dawno temu w nadziei, że kiedyś schudnę.

Przez ostatnie dwa miesiące schudłam dziewięć kilo. Więcej – z zadziwieniem odkryłam, że pomiędzy biustem i tyłkiem mam coś w rodzaju talii. Ekscytujące przeżycie, przyznaję, dla kogoś, kto przez ostatnie lata przemieszczał się w luźnych bluzach dresowych.

Jak wejdę w taką jedną sukienkę, która wisi w szafie od sześciu lat, odtańczę taniec zwycięstwa w holu głównym Teatru Wielkiego. Osoby wybierające się na prapremierę, upraszam o taktowne odwrócenie wzroku, jakby co oczywiście. Nie mówmy hop przed zapięciem kiecki i głębokim wydechem…

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s