walka o wpływy i nowy mafiozo?

Wczoraj wywabiły mnie wieczorem do ogrodu przedziwne dźwięki. Mrroczne i strraszne. Kot z Bejsbolem, który ostatnio wpada rzadko i ukradkiem, stał w pozie bojowej naprzeciwko Łaciatego Osiłka i zawodził jękliwie. Osiłek to nowy król mojego ogródka (co mogłoby tłumaczyć rzadsze wizyty Bejsbolisty). Jest ogromny i przeraźliwie szpetny, wygląda trochę jak wytarzana w oborniku łaciata krowa z anoreksją.

Najwyraźniej miała miejsce walka o wpływy. Trudno się dziwić. Mój ogród to istne nowojorskie Chinatown dla kociej mafii. Tyle fascynujących miejsc do obsikania i oznaczenia, tyle kocimiętki do nielegalnego rozprowadzenia, seksownych kotek na parapetach i poduszek do leniwego wypoczynku. Nie wspominając o plączących się gdzieniegdzie kocich miskach z żarciem dla Półkota.

Warczące i zawodzące koty zamieniły się w końcu w nieprawdopodobny kłąb sierści i pazurów, z którego dobiegały wrzaski rodem z horroru i wyfruwały pęki futra. Obserwowałam to, przyznaję, z dużą satysfakcją, bo obydwaj panowie zaleźli mi za skórę.

A teraz pora na zaskakujący finał. Kłąb potoczył się w stronę krzaków. Nagle usłyszałam coś w rodzaju osłupiałego pisku i kłąb rozpadł się na dwie…nie..zaraz..na trzy kawałki.

Dwa kocury znienacka i z pewnym zażenowaniem zniknęły w mrokach nocy, wybierając jednak starannie przeciwne kierunki. Na trawniku zostało niewielkie, futrzaste stworzenie, fukające z pogardą w stronę oddalających się kocich zadków.

Zatchęłam się w sobie i zawołałam męża. Mąż przyszedł, futrzak niespeszony publicznością podreptał za oponę samochodu, skąd wyjrzał do nas figlarnie raz i drugi. Pokręcił się, pofukał, oczami poświecił i dość niechętnie, powolutku, wyszedł grzecznie przez furtkę.

Tak odkryłam, że w moim sąsiedztwie zamieszkała kuna.

kuna

Trochę się tylko boję, co z moimi kotkami. Podczas kuniej przechadzki po ogrodzie obydwie stały przy drzwiach tarasowych osłupiałe ze zdziwienia i wyraźnie wystraszone. Co nie jest dziwne w przypadku Inki, która boi się nawet wiewiórek. Ale Lukrecja w przypływie fantazji zaczepia  Osiłka, a kuny bała się przeokrutnie….

Czy kuny mogą zrobić kotom krzywdę? Mimo że wyglądają jak słodkie puchate pluszaki?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s