upokorzenia intelektualne

 Przeczytałam właśnie listę 75 książek, które powinno się znać. Do licha, jestem cholernie niedokształcona! Z całej listy czytałam może 15 pozycji, z których kilka śmiertelnie mnie znudziło. Na przykład „Cmentarz w Pradze” Umberto Eco, którego poprzednie książki czytałam z zainteresowaniem, a przy tej akurat wymiękłam i usnęłam z nudów. Mam tylko nadzieję, że może jak w grze „Wilki i owce” istnieje nieformalny przelicznik pozycji mniej wartościowych na te wymagane.  Czy trzy kryminały Jo Nesbo liczą się tak, jak jedna Masłowska?

Ale nie dam sobie odebrać czytelniczej satysfakcji. Ostatnio na Taniej Książce wygrzebałam „Hotel Paradise” Marthy Grimes i wpadłam po uszy. Jako kryminał (co za idiota zaklasyfikował to jako kryminał? bo w tle mamy trupa?) do kitu. Jako obyczaj – genialna.

Świetna. Świetny język, obrazy Południa prosto ze „Stalowych Magnolii” czy „Smażonych zielonych pomidorów”, a wątek kryminalny przefiltrowany przez punkt widzenia dwunastolatki. Dość nietypowej dwunastolatki.

Abstrahując (a jednak znam trudne słowa, mimo że nie przeczytałam 60 pozycji, które powinnam) od lektur, samo życie nieustannie dostarcza mi bodźców intelektualnych.

Lola ma fazę na zagadnienia, które wydawałoby się, powinny być domeną czterolatków. Czuję się nieustannie upokarzana pytaniami, które obnażają bezmiar mojej niewiedzy o świecie.

 Jak rozmnażają się winniczki? Czy żaby jedzą jabłka? Czym żywią się pijawki, jeśli w wodzie nie ma ryb  ani ludzkich nóg? Na czym polega operacja zmiany płci?  Co to znaczy, że Euro spadło? Co to jest suporex?

Dwadzieścia razy dziennie muszę przyznać, że nie wiem, albo nie pamiętam, albo nie umiem wytłumaczyć. Dwadzieścia razy dziennie szukamy w Googlach informacji i razem się dokształcamy.

Czuję się intelektualnie wyczerpana. Chciaż stać mnie jeszcze na przebłyski geniuszu. Wczoraj Misiek miał w klasie prezentację o Hiszpanii. Miał występować jako hiszpański gitarzysta. Gitarę posiada, czarny kapelusz znalazłam w szafie, ale Misiek zażądał hiszpańskiej bródki i wąsików. Ratunku, co robić?! Wreszcie odkryłam genialny materiał na powyższe, sztuczny zarost wyglądał świetnie, ale mimo wszystko poprosiłam Miśka, żeby się nie przyznawał publicznie, z czego to zrobione.

Okazuje się, że czarne wkładki higieniczne mają naprawdę wiele zastosowań…..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s