konwersacje samochodowe

Jedziemy rodzinnie.  Między mną a mężem wygasają resztki kłótni, a raczej intensywnej wymiany zdań.

Żeby jeszcze upuścić sobie pary, warczę cicho – Dddureń –

– Wariatka – cicho odwarkuje ubawiony nie wiedzieć czemu mąż

– De…no ten..drań – odwzajemniam się banalnie, bo mi epitetów zabrakło

– Głupia baba – mruczy mąż

– Cicho tam – rzuca pobłażliwie Lola z tylnego siedzenia – niech wam będzie, obydwoje jesteście stuknięci –

Dziki rechot ma działanie oczyszczające atmosferę.

Wracamy. Milczący zazwyczaj Misiek ma atak elokwencji i wchodzi na wysokie obroty filozoficzne. Rozmawia z ojcem, czym jest szczęście. Wyraża się bardzo sensownie i logicznie. Na tyle, że ojciec chwilowo zastyga w podziwie  nad błyskotliwością pierworodnego i chwali go za dyskusję.

– Oj tam – Misiek rzuca nam chytre spojrzenie – to wasze geny obdarzyły mnie inteligencją. Oraz – dorzuca po namyśle – oczywiście skromnością –

Oczywiście. Niech znajdzie się ktoś, kto w tym momencie zaprzeczy…..

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s