siostry marionetki i różne takie

– Jestem polonistycznie obojętny elektrycznie – oznajmił Misiek po powrocie ze szkoły.

Rozszyfrowanie tajemniczego przekazu okazało się banalnie proste. Młody dostał na jednej lekcji polskiego plusa i minusa.

U mnie dostał plusa za skojarzenia. Jechaliśmy w niedzielę na pizzę, mgliście tylko kojarząc, gdzie ta knajpa. Jedno z nas pamiętało dokładnie sąsiedztwo: – To jest tuż przy tym zgromadzeniu sióstr, no, tych, Marionetek – oznajmił Misiek z niezachwianą pewnością. Ciekawe, czy ktoś wpadnie na to, o jakie zgromadzenie zakonne chodziło mojemu synowi……

Za to ilość minusów, jakie łapie u mnie ostatnio za lenistwo i ogólne rozlezienie, definitywnie nie wprowadza równowagi elektrycznej. Mam nadzieję, ze z wiosną się chłopak rozkręci, bo zaczynam się czuć poirytowana jego nastoletnią abnegacją.

Lola nie przeszła dalej w konkursie recytatorskim, co sprawiło jej dużą przykrość. – No powiedz mi, mamo, co ja takiego źle powiedziałam? – żądała odpowiedzi przez cały poniedziałkowy wieczór. I po raz kolejny raczyła mnie umoralniającym wierszykiem, jakiego kazała jej się nauczyć wychowawczyni. Ponieważ recytowała bezbłędnie i dość uroczo, co stwierdzam z możliwie dużą dozą obiektywizmu, miałam tylko jedną sugestię – nie do końca trafiony utwór. Nachalna sugestia korygowania własnych wad raczej nie przypadła do gustu komisji. Słusznie, też myślałabym, że to do mnie pije, wytykając rozliczne przywary….

Lola po namyśle przyznała mi rację, zwłaszcza, że wygrał chłopiec recytujący dzieło zdecydowanie figlarne, a wręcz przekorne w wymowie. Na drugi raz sama jej znajdę wierszyk. Najlepiej z mojego ukochanego tomiku („Wesoła gromadka” z ilustracjami Butenki – polecam!), który niesłychanie dydaktyczne treści przekazuje w sposób niekonwencjonalny:

Ja wychodzę po ciasteczka-
Rzekła Mama do Juleczka,
Sprawiajże się tu przykładnie,
Nie ssij palców, bo nieładnie,
Bo kto palec w buzie tłoczy,
Zaraz krawiec doń wyskoczy
Z nożycami zły okrutnie
I paluszki niemi utnie.

Julek przyrzekł słuchać Mamy,
Lecz nie wyszła jeszcze z bramy,
A już nieposłuszny malec
Myk do buzi duży palec!
Wtem ktoś z trzaskiem drzwi otwiera,
Wpada krawiec jak pantera
I do Julka skoczy żywo.
Nożycami w lewo, w prawo
Uciął palec jeden drugi,
Aż krew trysła we dwie strugi.
Julek w krzyk, a krawiec rzecze:
Tak z nieposłuszeństwa leczę!

Wraca Mama, aj! Wstyd! Bieda!
Juleczkowi ciastek nie da,
Bo kto Mamy nie usłucha,
Temu dosyć bułka sucha.

Płacze Julek, żal niebodze,
A paluszki na podłodze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s