poradnik survivalowy

Czyli niedziela w Centrum Nauki Kopernik z czwórką dzieci na podstawie doświadczeń i cierpień własnych.

Punkt pierwszy najważniejszy – przygotowania.

Pod żadnym pozorem nie zakładaj wysokich obcasów. Postaw na schodzone adidasy. Inaczej po godzinie  będziesz marzyć o piźnięciu obuwiem w dowolny eksponat. Weź lekkie ubranie. Gorąco! Tłoczno! Duszno! W swetrze będziesz myślała o jak najszybszej ewakuacji. Wyjmij z torebki wszystkie rzeczy, które normalnie w niej nosisz – gruby notes, śrubokręt, książkę, dziecięce zabawki i zapasowe skarpetki. Ciężar torebki wzrasta wprost proporcjonalnie do każdej kolejno obejrzanej wystawy.

Dzieci. Najlepiej od razu usuń z nich wszystkie części ruchome. Uwaga – odradzam usuwanie kończyn, sugeruję za to pozostawienie w domu sweterków, apaszek, koralików, czapek, zabawek i innych elementów odczepialnych, które prawie na pewno pozostaną w Centrum długo po waszym wyjściu.

Surwiwal zasadniczy.

 Nie przejmuj się, kiedy dzieci się zgubią. Ktoś je znajdzie, a ty w międzyczasie może zdążysz pójść na wystawę Re-Generacja (wstęp od lat czternastu i w związku z tym dla dzieciątek niedostępna). Nie trać zbyt wiele czasu na dole – na dole są zabawy dla dzieci, na górze pobawisz się i ty. Symulator trzęsienia ziemi pomiń, jeśli masz skłonność do wymiotów. Po prostu, kiedy twoje dzieci się trzęsą, ty stań znowu w kolejce, bo będą chciały znowu. I znowu. I znowu. Rzyg.

Napawaj się każdą sekundą wypowiedzianego do dziecka pytania – Ej, młody, chcesz się przejechać po pijaku? – bo raczej nie będzie miała okazji go znowu zadać. Zignoruj obelżywe sugestie potomków, że w pokoju zmieniającym perspektywę najlepiej wyglądasz w tym kącie, co pomniejsza. Swoją irytację możesz wykrzyczeć – co więcej, możesz ją nawet zmierzyć.

Całym sercem chwal dziecko, że wygrało wyścig z kurą i że umie segregować śmieci na czas. Nigdy nie wiadomo, kiedy te umiejętności mogą się przydać.

Kiedy twój nastoletni syn po raz szósty wygrywa z tobą pojedynek mentalny i falami mózgowymi przepycha kuleczkę, ugryź się w język, żeby nie powiedzieć, że warunkiem wygranej jest najwyraźniej całkowita bezmyśność , a nie głęboka relaksacja. Trzeba umieć przełknąć porażkę.

Schyłek

Jest taki moment, że ani lustra weneckie, ani mierzenie całkowitej długości ludzkich jelit już nie cieszy. Marzysz o odpoczynku. Ciszy. Usunięciu atakujących zewsząd bodźców. Polecam cudowne miejsce na relaks – kabinka, gdzie obserwujesz obniżanie temperatury ludzkiego ciała po śmierci. Niesłychanie kojące doświadczenie. Siedziałyśmy tam z siostrą znękane i ogłuszone z dziesięć minut, patrząc na obraz z kamery termowizyjnej. Wstałyśmy. Po czym siostra zapytała nieśmiało – słuchaj, nie mogłybyśmy popatrzeć jeszcze raz? On tak cicho umiera…-

UWAGA – kierując się do wyjścia musisz przejść przez sklepik! Uważam to za szalenie niehumanitarne i bezwzględne rozwiązanie. Moja rada – wykończyć dzieci tak, żeby przepełzły przez sklepik z zamkniętymi oczami. Da się, słowo.

Niedługo wracamy – do Planetarium. Jakieś dodatkowe sugestie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s