marnuję czas – tanio i dokładnie

Najbardziej surrealistyczne sposoby marnowania czasu. Och, na podstawie ostatnich dni mogłabym  napisać pracę magisterską na ten temat.

Zazwyczaj czasu nie marnuję, bo go nie mam. Jak mam, to też nie marnuję, bo robię niesłychanie pożyteczne dla psychiki rzeczy – głaszczę koty, czytam złe książki, moczę nogi w soli, oskubuję koc z frędzelków albo układam kisiele i budynie smakami. Wszystkie te czynności wpływają kojąco na  moją obsesyjno kompulsywną osobowość, pozwalając mi łagodnie przejść do fazy czynności niezbędnych i wymagających wysiłku umysłowego.

W poprzednim tygodniu nie miałam ANI jednego spotkania, kolaudacji, zebrania i scenariusza do recenzji. Co sprowadziło się do bolesnej konkluzji – co zrobić z nagle uzyskanym czasem?

 A więc – czym się kończy nadmiar czasu wolnego w przypadku osoby zazwyczaj mocno zajętej? Po wygrabieniu liści w ogrodzie, a wręcz oberwaniu ich z drzewek, Osoba Zazwyczaj Mocno Zajęta (OZMZ) maniakalnie przyczepia się do kotów, zauważywszy nagle nadmiar sierści na kotach i ich otoczeniu. Koty, namolnie i natrętnie ścigane, wyczesywane i lżejsze znienacka o pół kilo futra, szukają schronienia na obdłubanych uprzednio z liści drzewkach i odmawiają zejścia aż do kolacji.

OZMZ nie ma mimo wszystko skłonności samobójczych, więc zamyka oczy, żeby nie widzieć hektarów brudnych okien. Nie wytrzymuje jednak w kontakcie z kontaktem. W końcu umycie kilkunastu kontaktów trochę czasu zajmuje, a jakiż pożytek będzie miała rodzina z tak olśniewająco czystych pstryczków…

Mocno zmęczona OZMZ rozpaczliwie patrzy na zegarek. Czas płynie. Z wolna, jak w piosence. A sił już nie ma, po tych kontaktach, kotach i drzewkach. Co robić, co robić?

No dobra, nie mogę dłużej kręcić, przyznam się. W ciągu ostatniego tygodnia przeczytałam cały wątek o ślubie Zii, legendarnej uczestniczki forum ślubnego. Przejrzałam w Internecie trzydzieści przepisów na potrawy  z użyciem kaparów i kolendry, nie mając zamiaru ich wykorzystać w najbliższym dziesięcioleciu. Obejrzałam Miasto kobiet, odcinek o obwisłych piersiach, i nocny program o operacjach plastycznych twarzy. Przeczytałam Działkowca i Claudię. Wtarłam we włosy pół litra toniku na wzmocnienie cebulek. Umyłam wyciąg kuchenny i po przeczytaniu forum Wystarczająco Dobrej Pani Domu zastosowałam ocet do czyszczenia kafelków. Przeczytałam także  forum Wózki Dziecięce, Antykoncepcja (no co, to się nie wyklucza) i Wróżbiarstwo do miesiąca wstecz. Przeczytałam cztery horrory Mastertona i cieszyłam się jak dziecko z każdej kolejnej rzeźni.

Zaczynam się bać. Następnego tygodnia. I siebie samej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s