tak trochę o niczym

– Wiesz, muszę ci powiedzieć, że ta lektura jest nie tylko nudna, ona nie ma wartości edukacyjnych – Misiek męczył od godziny „Robinsona Crusoe” i nie chciał mi uwierzyć, że od połowy robi się ciekawie – przecież ten Robinson był straszny i zupełnie nie słuchał rodziców –

Zadziwiające, że zwrócił uwagę ten drobny szczegół, który mnie na przykład zupełnie nie utkwił w pamięci. Małoletni w ogóle  zaskakują mnie ostatnio dojrzałym spojrzeniem na świat.

– Mam do ciebie takie pytanie – mina Loli była śmiertelnie poważna, wręcz ponura – oczywiście, wiem, że się nie zgodzisz, ale pomyślałam: co mi szkodzi zapytać –

Po tym wstępie byłam już ugotowana, ale z równie poważną miną powiedziałam

– Przypuszczam, że masz rację, ale co mi szkodzi wysłuchać –

– Czy mogę iść do Kasi? –

Litości! Kasia ostatnio jest w naszym domu punktem zapalnym, co tam, ona jest istnym ogniskiem.

Jedna z Sióstr Zza Płotu, przyspawała się do Loli na mur. Co powoduje, że spędza u nas codziennie długie godziny, z rzadka zapraszając Lolę do siebie. Sama nie wiem, co wolę. Czy Kasię u nas, czyli pokój wywalony do góry nogami, hałas, rozpierduchę i niestosowanie się do moich nakazów i zakazów. Czy Lolę u Kasi, co powoduje, że nigdy nie wiem, co moje dziecko tam zobaczy czy usłyszy. Ostatnio wróciła od niej i siadła na kanapie bardzo zamyślona:

– Wiesz, mamo, to dziwne, ale mama Kasi strasznie jej nie lubi. Nie wiedziałam, że można nie lubić swojej córki. I strasznie brzydko do niej mówi –

Przyznaję, że jeśli chodzi o Siostry Zza Płotu, moja ogólnodzieciowa wyrozumiałość mocno kuleje. Ze względu na nieustannie przewalający się w domu tłum przyjaciół moich dzieci, musiałam wprowadzić kilka prostych zasad, które pozwolą mi przeżyć ten dziecięcy tajfun:

– rozwalamy tylko część zabawek na raz

– pojemność trampoliny to maksymalnie 4 dwunastolatków

– wszyscy słuchają pani Hani dokładnie tak jak mnie

– nie jemy przy komputerze i nie grzebiemy bez pytania w lodówce, bo to mnie wkurza

– więcej niż dziesięcioro gości na raz generuje trudny do zniesienia hałas, więc albo jest was dużo i siedzicie cicho, albo przychodzicie na raty

Siostry ignorują zasady, wzorem wyniesionym z domu ignorują panią Hanię, a mnie słuchają, kiedy podnoszę głos.A kiedy spuszczam je z oka, robią, co im do głowy wpadnie.

Kasia mnie męczy,  co jest o tyle dziwne, że zasadniczo dzieci mnie nie męczą, co więcej, nauczyłam się ich praktycznie nie zauważać:-) Dlatego bywam czasami dla niej nieco mniej życzliwa niż normalnie. Miewam w związku z tym wyrzuty sumienia, że powinnam być cierpliwa, wyrozumiała i przekazywać odpowiednie wzorce. Ale w sumie dlaczego miałabym się męczyć, skoro to żadna patologia społeczna, tylko niewłaściwe wychowanie?

– Wiesz co – westchnęłam zrezygnowana – już lepiej posiedźcie u nas. Tylko przy pierwszej próbie grzebania w moich kosmetykach Kasia wraca do domu, OK? Czy ty naprawdę tak lubisz Kasię, że spędzacie ostatnio tyle czasu razem? –

– W sumie – przyznała Lola – nie za bardzo, bo ciągle muszę po niej sprzątać. Ale co ja poradzę, jak ona tak bardzo chce? –

Czy to nie są dorosłe już dylematy? Jak być asertywnym, ale nie robić komuś przykrości?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s