Jak długo będę żyć na emeryturze?

Pan Kryspin miał wyjątkowo stosowne narzędzie pracy. Ciepły, miękki baryton, dzięki któremu potrafił namówić klientki niemal na wszystko. Nawet na rozmowę o ich planach emerytalnych.

 Opierałam się przez tydzień, w końcu uległam. Chociaż ze względu na sytuację zatrudnieniową  plan emerytalny definitywnie nie jest w tej chwili na liście moich priorytetów.

Pan Kryspin na żywo miał drobną, wątłą figurkę, owiniętą za dużym garniturem w paski, lekki trądzik i włosy na brylantynę. Powstrzymałam się przed życzliwą poradą, że powinien pracować wyłącznie przez telefon, bo kto wie, może za kilkanaście lat chłopina dorośnie do swojego głosu.

Pan Kryspin ochoczo, z entuzjazmem neofity, wprowadził mnie w tajniki zmian w systemach emerytalnych. Czasem podnosił wzrok znad zabazgranej kartki i patrzył czujnie, czy nadążam. Co było bardzo rozsądne, bo po dwóch minutach przyswajania słów – stopa, zwrot, procent składki i inwestycje, oczy mi szkliły i tłumiłam chęć ziewania.

– Nie, nie, spokojnie, rozumiem, co pan mówi, tylko mnie to w ogóle nie interesuje – przyznałam się z rozbrajającą szczerością, kiedy pan Kryspin zatroskał się po raz kolejny o to, czy przyswajam – w razie czego, to pan da mi tę kartkę,  odrobię lekcje w domu –

Pan Kryspin się zacukał i pospiesznie przeszedł do meritum – No, to, pani Joanno, szybciutko sobie to wyliczymy tak na razie od ręki…ile pani ma lat? –

Postuluję wprowadzenie ustawy, która zakazywałaby pytania kobiety o wiek. Zwłaszcza kobiety w pewnym wieku. Przyznałam się niechętnie, a pan Kryspin poderwał głowę znad notatek i jeszcze raz mi sie przyjrzał. Zwłaszcza mojej kraciastej rozchełstanej koszuli i wściekle czerwonym trampkom, które w jego młodzieńczym pojmowaniu chyba nie licowały z godnością kobiety czterdziestoletniej. Ugryzłam się w język, żeby nie powiedzieć mu  o moich majtkach ze Snoopim:-)

– Taaak, więc, jaką chciałaby pani mieć emeryturę? –

– Serio? mogę sobie wybrać? – zachwyciłam się tym prostym rozwiązaniem, które gwarantowałby mi resztę życia na poziomie niemieckiej emerytki – No, dużą chciałabym, panie Kryspinie, skoro wreszcie będę miała czas na rozrywki –

Pan Krystian taktownie przemilczał to, co miał wypisane na twarzy. Rozumiem go, kiedy miałam dwadzieścia lat, czterdziestolatek wydawał mi się już niemal próchnem. Gdzie tam rozrywki dla geriatryków….Po czym powalił mnie na kolana ostatnim pytaniem, potrzebnym do wyliczeń:

– A czy może mi pani powiedzieć, jak długo ma pani zamiar żyć na emeryturze? –

– No, to chyba będzie zależało od wysokości tej emerytury, którą mi pan wyliczy – powiedziałam ostrożnie, tłumiąc chichot wzbierający mi w gardle.

Nie powinnam się śmiać. To wcale nieśmieszne jest albowiem. Muszę zacząć oszczędzać, żeby mieć za co wnukom kupować czekoladki. Albo krócej żyć na emeryturze. Innego wyjścia nie ma. Tako rzecze pan Kryspin. To nie fair. Jak byłam młoda, nie miałam kasy. Jak jestem w średnim wieku, kasę, którą mam, powinnam oszczędzać na to, żeby mieć ją na starość. Co za porąbana logika…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s