w marcu jak w garncu

Omójboże, nie mam czasu na pisanie. No, dajcie, ludzie, spokój, wiosna mnie zaskoczyła jak drogowców. Roboty po uszy…

Manuela się zamotała w takie perypetie, że już trzeba ją dźwigiem z nich wyciągać, a jeszcze nie doszliśmy nawet do pierwszego seksu. Głupia ta bohaterka jak bułka z masłem i nijak nam  nie chce wyjść mądrzejsza. Taka karma chyba. Drugoplanowi na szczeście nadrabiają. Moja maman twierdzi, że telenowela nawet fajnie się ogląda, poza głównymi bohaterami. W sumie to inspirująca refleksja. W najbliższym czasie zamierzam napisać „Romea i Julię” bez Romea i Julii, oraz „Strażnika Teksasu” bez Chucka Norrisa.

W ogródku buzuje. Kocie kupy (oj, Półkocie, doczekasz się eksmisji za pozostawianie ekstrementów na powierzchni) wesoło wysychają na grządkach, tulipany wyłażą w bardzo dziwnych miejscach (zupełnie nie pamiętam, żebym je tam sadziła), jakieś zielone wypełza spod zeszłorocznych liści, no i zaczął się sezon na ogryzione myszy. Wczoraj znalazłam mysiego pierwiosnka, czyli pierwszą bezgłową mysz na schodach wejściowych. Czy wiecie, że w mojej okolicy 80 procent mysiej populacji jest zarażone tasiemcem? Muszę porozmawiać z Inką o zasadach bezpiecznej konsumpcji, bo temat bezpiecznego seksu już przerobiłyśmy (pamiętaj, jak usłyszysz te przeraźliwe miauki i jęki, NIE wychodź z domu, bo ci się oberwie od tych bardziej nastawionych na rozród kotek). Nie wiem, jak to zrobić…spożywaj wyłącznie myszy opatrzone pieczątką nadzoru weterynaryjnego? Albo, za przykładem mojego supermarketu: jedz myszy z czystych ekologicznie rejonów Polski?

Na dodatek Misiek wybiera gimnazjum. Co tam, od razu skłamałam. Ja wybieram gimnazjum dla Miśka. Spalam się przy tym emocjonalnie i energetycznie. „Wybór gimnazjum dla dziecka metodą zachowania smukłej sylwetki”.

Gimnazja sa społeczne, prywatne i publiczne. Małe i duże. Świetne edukacyjnie i te mniej, ale bezpieczne. A przede wszystkim sa gimnazja w Warszawie, Pobliskim Mieście i Mojej Wsi. Jasna cholera, wykańczają mnie potencjalne konsekwencje, przesadzone wizje spartaczonej przyszości pierworodnego, narkotyków w toalecie z jednej strony, a wyścigu szczurów i nerwicy szkolnej z drugiej. Ale dobra, jeszcze o tym napiszę, jak mi się w głowie już poukłada.

Mąż  dzisiaj wyjechał. Chyba będę za nim tęsknić, ale pewnie za dopiero za dwa, trzy dni. Jak już dokończę „Grę o tron” Martina i nie będę miała co robić wieczorem. Dzieci nie wyjechały. Szkoda, mogłabym za nimi potęsknić. Jakiś dłuższy czas.

Acha, Lola zapomniała, jak się jeździ na rowerze. Przysłowia kłamią. Jedzie tylko prosto i bez przerwy krzyczy, że się boi. Chyba przeniosę sie z dalszą nauką do lasu, bo po ostatnim weekendzie sąsiedzi masowo sprawdzali telefony do opieki społecznej.

Sami widzicie, no nie mam czasu na bloga….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s