Zajętości

No, zajęta byłam. Świętowałam. Wreszcie udało mi się wytrzeźwieć po poniedziałkowych uroczystościach. Jak to, jakich? Nie wiecie? Był Światowy Dzień Liczby Pi. Niezwykle istotny dzień dla każdego, kto rozumie gigantyczny wpływ liczby Pi na nasze codzienne życie. Jeśli ktoś zapyta z przekąsem, dlaczego w takim razie świętowałam, odpowiem szczerze – nie wiem.

No i  był Światowy Dzień Bez Facebooka. Dla mnie osobiście bardzo ważny, zważywszy na fakt, że każdy mój dzień jest dniem bez Facebooka, więc poczułam się wreszcie integralną częścią społeczeństwa.

Jestem  także zaangażowana w typowe dla meteopaty cierpienia pogodowe. Wiatr wdziera mi się zatokami do czaszki i narusza wątłe więzadła, które trzymają na miejscu mój mózg, więc od dwóch dni mam wrażenie, że coś malutkiego tłucze mi się przez przerwy między oczodołami i potylicą. Im dłużej trwa taka pogoda, tym bardziej to coś się kurczy, aktualnie jest rozmiarów orzeszka pistacjowego i uniemożliwia mi skonstruowanie poprawnie zbudowanego zdania. Jak tu żyć? O pracy nie wspominając.

Misiek jest zajęty teraz wyłącznie dojrzewaniem. W związku z tą zajętością pani od matematyki zwierzyła mi się, że podczas sprawdzania testu dwa razy czytała nazwisko na pierwszej stronie, bo nie chciała uwierzyć, że jeden z jej najlepszych uczniów popełnił cos tak strasznego. Jeszcze miesiąc temu Misiek pławił się w glorii po zajęciu pierwszego miejsca na ważnym turnieju szachowym. Turniej tydzień temu zawalił koncertowo. Dziecko mi się po prostu zawiesza. Tkwi nieruchomo, nic nie robi, generalnie ignoruje mnie i rzeczywistość. Nie mógłby sobie wybrać innego terminu na dojrzewanie? Tak gdzieś za pięć lat? A nie parę tygodni przed egzaminami do gimnazjum?

Lola też jest zajęta. Nie wiem czym, bo jestem kiepską matką i nie mam siły tego sprawdzać. Sądząc po ilości brudnych dziecięcych butów, na które nieustannie wpadam, głównie życiem towarzyskim. Sądząc po wyglądzie mojego domu, także piętrzeniem bałaganu. Sądząc po jej wyglądzie…no, mogłaby się uczesać.

Mąż…no, co ja będę pisać. Wszyscy wiedzą, jak jest. A teraz nie ma go jakby bardziej niż zwykle (Im bardziej Puchatek zaglądał do domku Prosiaczka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było).

W związku ze stałym kurczeniem się narządu pisarskiego i chwilową, mam nadzieję, indolencją, muszę poczekac na zmianę pogody, aby móc kontynuować działalność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s