Zwisa mi

Twarz mi zwisa…Ja pierdzielę! To koszmarne marcowe słońce wali prosto przez  okna, ujawniając wstrząsające rzeczy, na przykład ruinę mojego oblicza, jeszcze niedawno przyjemnie gładkiego i okrągłego jak nadmuchany balonik. Teraz z balonika z lekka uszło powietrze, tworząc zupełnie inny owal…Jaki owal, cholera? Raczej nieregularny prostokąt. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze przed czterdziestką (która już dyszy mi w kark obmierzłym oddechem) będę wyglądać jak basset.

W odruchu panicznego lęku prosto z fotela fryzjerskiego pobiegłam do gabinetu obok, gdzie urzęduje kosmetyczka. I wiecie co? To był błąd.

Pomijam fakt, że tak ostro świecącej lampy nie ma nawet moja dentystka. I kiedy rzeczona kosmetyczka walnęła mi w oczy tymi luksami, musiałam powstrzymać się przed tym, żeby nie przyznać się do tego, że to ja wyżarłam mojej siostrze cukierki, które zbierała przez cały adwent….

Ale zaraz mi przeszła ochota na zeznania, kiedy pani zaczęła oglądać i międolić moje obłości i zwisy z zatroskanym wyrazem twarzy.

– No taaak – zaczęła nie wiedzieć czemu, ponuro – zmarszczek to pani nie ma –

– Yes, yes, yes! – zakrzyknęłam w duchu i chciałam zerwać się z fotela, ale kosmetyczka przytrzymała mnie zapaśniczym chwytem.

– To się zdarza, przy odpowiednim poziomie tkanki tłuszczowej…-

– O nienienie, bez takich proszę – to znowu tylko w duchu, bo kosmetyczka mocno trzymała mój otwór gębowy

– Oczywiście w tym wieku – o boże, ona znowu mnie obraża – widać pewien spadek napięcia skóry –

Przejdźmy do konkretów, zanim ją obezwładnię i ucieknę…

Otrzymałam następujące propozycje zapobiegania erozji:

– fale radiowe (bez jaj, jakby radio emitowało fale, to byłabym napięta jak trampolina)

– mezoterapia igłowa (dziesiątki wkłuć w twarz, taką maciupką igiełką, hłe, hłe)

– botoks (odmawiam przyjmowania jadu kiełbasianego nawet przez skórę, jestem zwolenniczką świeżych produktów)

– peeling chemiczny (czyli odpowiednik zrzucania skóry przez węże, malownicze, aczkolwiek raczej w programie Discovery, a nie na własnej twarzy)

– przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza

Wybieram wariant ostatni. Współczesna kosmetologia przypomina mi program „Pogromcy mitów” , tylko na żywych modelach. Nie wierzę, że kobiety są gotowe na tak surrealistyczne eksperymenty, żeby przez jakiś czas wyglądać ładniej. Zresztą co ja opowiadam. Poczekajmy do tej magicznej czterdziestki, a zacznę inaczej śpiewać….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s