kiedy Mikołaj powinien przestać jeść pierniki?

Niedziela – dzień świętego Mikołaja. U nas w tym roku nietypowo – potomstwo znalazło prezenty pod poduszką w niedzielę rano. Prezenty proste, ale wymagające różnego składania i kombinowania, więc podrzucenie ich w poniedziałek rano, kiedy  wiadomo, że z oglądaniem i zabawą trzeba poczekać do wieczora, wydawało nam się niepotrzebnym aktem okrucieństwa.

– Aaaaa! – triumfalny okrzyk Loli przeszył powietrze. Nie dlatego, że odkryła prezent, w końcu to tylko zabawka:-). Zbiegła boso z samego rana na dół, żeby sprawdzić, czy Mikołaj i jego renifery spożyli (hmm, spożyły?)  gustowny poczęstunek, złożony z marchwi, pierników i kubka mleka, zostawiony przy kominku. Jejku, jejku – kubek pusty, talerzyki też. Zjadły!!!!

Nie umiem, po prostu nie umiem zepsuć jej zabawy. Od roku subtelnie i mniej subtelnie przemycam info, jak to jest z tym Mikołajem, ale na próżno. Lola jest głucha i ślepa, twardo trzyma się swojej bajki i nie pozwala się z niej wyciągnąć. Od października tworzy kolejne wersje listów do Mikołaja, opatrzone kolejnymi punktami i przypisami. W miarę zbliżania się grudnia, listy mają coraz więcej grzecznościowych zwrotów i serduszek w nadziei zmiękczenia serca nieubłaganego starca, który przez cały rok podgląda, czy jesteśmy grzeczni.

Kiedy oglądałam kolejne wersje i zaczynałam hiperwentylować, przeliczając w myślach te rysuneczki  na twardy pieniądz, pytałam czasem nieśmiało – Lola, czy jesteś pewna, że Mikołaj da radę? Wiesz, to wszystko jest dosyć drogie…-

Lola jednak pogodnie odpowiadała za każdym razem – No wiesz, mamusiu, właśnie dlatego proszę o to wszystko Mikołaja. Wiem, że wy nie macie tyle pieniedzy, więc nie chcę tego pod choinkę. Widzisz, ile na mnie zaoszczędzisz? –

No i co teraz? Przecież nie mogę jej powiedzieć, że Mikołaj zrzucił na moje wątłe barki dofinansowanie zawartości swojego worka? Bezczelny brodacz swoją drogą!

Nie chcę odzierać jej życia do końca z magii. Kiedy jeszcze wierzymy we wróżki i w Mikołaja, i w to, że będziemy żyć jakąś nieskończoną ilość lat i że wszystko, dosłownie wszystko może się zdarzyć…Ja jeszcze doskonale pamiętam ten czas  – świat wydawał mi się wtedy nieograniczenie wielkim, przyjaznym i tajemniczym przestworem  z milionami otwartych drzwi. Chyba poczekam jeszcze chwilę, zanim zamknę jedne z tych drzwi.

Zresztą, w sumie, kto to wie, jak to jest naprawdę z tym Mikołajem? Pierniczki wprawdzie zjadłam, ale mleka i marchewki nie ruszałam, słowo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s