Droga Redakcjo

Droga Redakcjo,

Jestem kobietą w średnim wieku, mężatką od wielu lat. Do niedawna wydawało mi się, że moje małżeństwo jest udane. Teraz bardzo się martwię, liczę na, że pomożecie mi w moich rozterkach.

Wszystko zaczęło się w zeszły poniedziałek, kiedy mój mąż wyjechał na tydzień na pola golfowe. Tak, wiem, że to niewybaczalne, pozwoliłam mu jechać, mimo, że czułam już wtedy jakiś podświadomy lęk. Ale tłumaczyłam sama sobie, że przesadzam, że człowiekowi, pracującemu po 12 godzin dziennie, raz na 10 lat należy się samotny męski wyjazd. Tak więc, wyjechał w poniedziałek. A już we wtorek po raz pierwszy usłyszałam o Krzysztofie. Dokładniej rzecz biorąc zadzwonił do mnie (mąż, nie Krzysztof) zdyszany i szczęśliwy, mówiąc, że świetnie mu poszło na dołkach, a teraz lecą z Krzysztofem pod prysznic przed kolacją.

Wiadomo, że po tylu latach każda żona ma wbudowany czujnik nietypowych wypowiedzi. Zapytałam więc czujnie, acz tonem pozornie niedbałym: – Jeden macie ten prysznic? –

– Skąd – odpowiedział mąż – mamy dwie łazienki. Nie wyjaśnił już jednak, czy dwie łazienki oznaczają jedną łazienkę na jedną osobę, czy też mają w sumie dwie łazienki do dyspozycji. Nie drążyłam. Może niesłusznie, gdyż o Krzysztofie słyszałam też w środę, czwartek i piątek. W piątek szli do sklepu kupować wino i ser do kolacji. Droga Redakcjo, nie tak dawno jeszcze to ja kupowałam z mężem wino i ser do kolacji!

W niedzielę nie wytrzymałam, i bardzo niefrasobliwie zapytałam (acz z czołem zmarszczonym, czego mąż jednakowoż widzieć przez telefon nie mógł): – Who the fuck is Krzysztof?! –

Odpowiedź męża, że Krzysztof jest zaawansowanym wiekowo zamożnym przedsiębiorcą z miasta wojewódzkiego, wcale mnie nie uspokoiła! Tyle się teraz czyta, Droga Redakcjo, o takich podstarzałych lowelasach, czyhających na młodych, niewinnych mężów!

Nauczona doświadczeniem, nie dociekałam jednak dalej. Zresztą, pomyślałam sobie, mąż wraca w me stęsknione ramiona, co z pewnością przerwie ten niezdrowy związek z podejrzanym Krzysztofem. Wrócił. Opowiadał mi o wszystkim, jak to on, szczerze i otwarcie, a spojrzeniem niewinnych błękitnych oczu mógłby zmylić nawet śledczych KGB. Ale przecież nie mnie, swoją prawowitą małżonkę! Czekałam. I doczekałam się. Kiedy mój mąż opowiedział mi już o wszystkich dołkach, greenach i innych, zaproponował mi udział w tych najwyraźniej porywających rozrywkach. Zgodziłam się, oczywiście, jak każda dobra żona by zrobiła (trzeba mieć faceta na oku). Na to mój mąż z błyskiem w oku powiedział: – Super, umówimy się z Krzysztofem i pojedziemy we trójkę!-

Droga Redakcjo! Boję się o przyszłość naszego związku. Czy tajemniczy Krzysztof może położyć się cieniem na słonecznym paśmie mojego małżeństwa? Czy mój mąż zdradza oznaki przystąpienia do jakiejś sekty? Czy uda nam się przejść przez ten kryzys? Proszę o odpowiedź, Droga Redakcjo, tylko na Was mogę liczyć (boję się powierzyć ten wstydliwy sekret moim koleżankom)

Pozdrawiam,

Zatroskana

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s