Wieśniaki szturmuja stolicę

A wszystko zaczęło się od błyskotliwego pomysłu mojego ojca, który przepojony idealistycznym stosunkiem do rzeczywistości postanowił zabrać wnuczęta na film „Zakochany Wilczek”. W 3D, rzecz jasna. Żeby nie było za łatwo, postanowił pojechać pociągiem. My, wieśniacy, rzadko mamy okazję przemieszczać się komunikacją inną niż samochód, więc dla dzieci to atrakcja. Kiedy zaczęlismy liczyć amatorów Wilczka, wyszło nam, że do stolicy udajemy się w składzie: Ola i Kuba (czyli moi siostrzeńcy), Misiek (pogardzający animacją 3D, ale zdeterminowany zjeść swój przydział nachos z sosem serowym), Lola i jej przyjaciółka Madzia, która akurat u nas nocowała, więc załapała się przypadkiem. Oraz – główny menago Dziadek, menago pomocniczy Babcia i animator młodzieżowy Asia. Cel: Złote Tarasy. Środek tranportu – pociąg podmiejski. Dzieci – pięcioro.

– Daleko jeszcze?- to pytanie pomnożone razy cztery (Misiek się alienował z wyżyn swoich 12 lat) padło jakieś dwadzieścia razy. Odpowiedź była niezmienna – 10 minut, bo mi się nie chciało patrzec wciąż na zegarek. Kiedy Lola pytała znowu po jakimś czasie, odpowiadałam – No przeciez ci mówiłam, że 10 minut –

Wysypaliśmy się na dworcu jak stado kurcząt, nerwowo jeszcze raz przeliczając dzieci. Wciąz było pięcioro, uff. Złote Tarasy stały się przedmiotem zażartej licytacji, a licytacja przedmiotem ubawionych uśmiechów wytwornych warszawiaków – A ja tu byłam! – – A ja byłam dwa razy! –  – Phi, ja byłem co najmniej cztery – nawet Misiek, starannie unikający przyznawania się do nas, nie wytrzymał i zalicytował.

Sama radość! Schody, takie fajne, ruchome i tak ich dużo…- Uwaga na nogi! Wciaz mamy pięcioro? A gdzie Misiek? Dziewczyny, nie zmieścicie się we trzy! Ola, uważaj, schody się kończą! –

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć..dobra, zgadza się.

Zbieranie zamówień na okołokinową konsumpcję zajęło mi bardzo nerwowe dziesięć minut, kiedy to młódź wybierała, zmieniała zamówienia, i jeszcze raz zmieniała, i ustalała, kto z kim je popcorn…Dziadek, jako pomysłodawca, został wybrany na ofiarę, czyli opiekuna kinowego. Zgodził się tak łatwo, że przypuszczam, ze jednak sam  miał ochotę obejrzeć Wilczka w 3D. Pomogłam mu usadzić nasze kurczątka, wciskając do łap popcorn, okulary i picie, i uciekłam.

Uciekłam w podskokach, żeby razem z matką rodzoną zażyć wolności. Wolność miała smak grzebania w ciuchach, obwąchiwania absolutnie boskich kozaczków i smak gorącej czekolady z Wedla. Skończyła się boleśnie i zaskakująco szybko.

Apel dla wychodzących z kina: raz, dwa, trzy, cztery, pięć…Jak dotąd, sukces. Teraz pizza – jak się pogrążać, to z rozmachem. Szczebioczące stadko: A wiesz, ciociu, a wiesz, Babciu, a wiesz, Mamo, a ten wilczek, a mi sie podobało, a to było fajne…..powoli przemieszczało się w stronę pizzerii. Łowiąc po drodze spojrzenia pełne ubawienia (słodkie dzieciaczki), politowania (ludzie nie powinni mieć tyle dzieci, cud, że wszystkie  mają buty), irytacji (czemu w ogóle istnieją na świecie bachory, które zastawiają ruchome schody), dosterowaliśmy grupę mieszaną (plus Misiek, który szedł z boku, udając, że on osobno) do największego stołu w pizzerii.

Za ogromny sukces uważam fakt, że nasza mała piątka przyswoiła pokarm, nie tłukąc niczego, nie rujnując sobie ubrań i nie została wyproszona za zbyt głośne zachowanie. Nam, dorosłym, jakos apetyt odebrało.

Wróciliśmy w niezmienionym składzie – mama zwierzyła mi się, że nigdy w życiu tak często nie liczyła do pięciu. Stanęliśmy wszyscy (jeszcze raz: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć) na peronie, niebo ciemniało, wiał lekki wiatr znad jeziorek, przynosząc zapach lasu i jesieni.

– Ale tu u nas fajnie – pisnęła Lola.

– I tak ładnie pachnie – poniuchała Ola

– Cicho tak – westchnęłyśmy z mamą.

Wszedzie dobrze, ale w domu najlepiej. Wieśniacy wrócili do siebie.

PS Ten wpis dedykowany jest absolutnie genialnym istotom: matkom trojga i więcej dzieci, z uznaniem za zachowanie zdrowia psychicznego:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s