życie celebryty

Przyznam się do czegoś, chociaż zdaję sobie sprawę, że mogę stracić dobre imię, bo to tak jakby przyznała się, no nie wiem, do grzybicy stóp, na przykład. Czytuję mianowicie czasem pisemka plotkarskie. Zazwyczaj wprawdzie tylko u fryzjera i w poczekalni u dentysty, ale wczoraj kupiłam jedno osobiście…Z głębi serca proszę o wybaczenie intelektualistów i osoby o dobrym smaku…Ponieważ przeczytałam je w całości, co więcej, niemal z wypiekami na twarzy. Przeczytałam, że aktorka Szejbal jest szczęśliwa w macierzyństwie, a piosenkarka Górniak się przeprowadza. I że aktor Szyc przytył.

Wszystkie te wiadomości wprawiły mnie w stan przyjemnej ekscytacji, czego się szczerze wstydzę. Bo po chwili (a jednak) miałam taką refleksję, że oni, celebryci znaczy, mają totalnie przerąbane. Wyobraziłam sobie, że ja jestem taką celebrytką.

I dreszcz przerażenia przepezł mi po moim niecelebryckim karku. Bo tak: Asia pokłóci się z mężem przy kasie w kinie, czy iść na horror, czy na komedię romantyczną. Następnego dnia w gazecie widnieją nasze zdjęcia opatrzone podpisem: celebrytka Asia przeżywa poważny kryzys małżeński, znajomi pary mówią o rychłym rozwodzie.

Asia przyodziana w strój niedbały leci po marchewkę. I zdjęcia w gazecie z podpisem: celebrytka Asia przeżywa głęboką depresję związaną z rozwodem. Zaniedbała się przeokropnie, nawet idąc po marchewkę nie zakłada kiecy od Prady i szpilek.

I pół Polski bierze to osobiście i bardzo do serca. I nie daj Bóg, pociesza mnie listownie i osobiście. A ja zaczynam wątpić w sens swojego związku, skoro nawet pani Wanda z kiosku mówi mi, że to dobrze, bo to zły facet był…

Tu anegdota nastąpi, celebrycka oczywiście. Jakiś czas temu gadałam z Pewnym Znanym Aktorem, który opowiedział mi pouczającą historię.

Szedł sobie mianowicie zimową nocą ze sklepu, dzierżąc siaty pełne zakupów. Mróz, zadymka, siaty ciężkie. Wpadł na ulicy na jakiegoś podpitego pana Zenka, który radośnie ryknął pełną piersią: Ja ciebie kocham, ty (tu pada imię Znanego Aktora) swój chłop jesteś. Chodźmy się napić! Znany Aktor nieśmiało zaprotestował, bo siaty i zimno, pan Zenek intensywnie nalegał, w końcu się obraził, i równie pełnym głosem poinformował okolicę: Ale chuj z ciebie, stary, ja już cię w życiu oglądał nie będę!

– I tak straciłem widza – skonkludował smętnie Znany Aktor, i uwierzcie mi, szczerze mu wtedy współczułam.

Skruszona i zażenowana uroczyście ślubuję, że już nigdy, przenigdy nie będę czytać o cellulicie, problemach małżeńskich, zakupach i nietrafionych kreacjach ludzi popularnych. Przerzucam się na pisma ogrodnicze i wędkarskie. I na Vivę, bo tam i tak wszystko jest solidnie wykreowane i za zgodą zainteresowanych. A ja nie jestem jeszcze gotowa, żeby tak całkowicie odciąć się od informacji o nowym wystroju domku letniskowego Dody.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s