Czekam

Czekam na kolaudację mojej nowuniej, śliczniuniej telenoweli.

Czyli na pierwsze pokazanie nakręconych odcinków. Cała spięta jestem i zestresowana. Czuję się jak mamusia, wypuszczająca spod swych skrzydeł wychuchane, wypieszczone maleństwo, które właśnie po raz pierwszy wystąpi na szkolnym przedstawieniu.

Z fatalistycznym przeczuciem, że będzie tak, jak zwykle. Jak będzie dobrze, powiedzą „ale świetnie wyreżyserowane”, jak będzie źle, powiedzą „bo scenariusz do dupy”. Normalka.

Ale się denerwuję. A za późno, żeby po Nerwosol do apteki lecieć. Idę poszukać melisy w szufladzie. I wdech…i wydech. No jak nic, medytacja byłaby jak znalazł. Bo coś tak czuję, że to będzie kicha. No, przecież musi być, w końcu to telenowela, a nie Bergmann.

Już? No dobra, idę, trzymajcie kciuki, żeby była mała wtopka, takie podtopienie, powiedzmy, a nie powódź:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s