zakupy z dziećmi

Miałam dość kryzysowe dni, przyznaję, i pozwoliłam sobie na poużalanie się nad sobą. Ale dobijała mnie ta totalna bezradność, że choćby człowiek stanął na głowie, to nie potrafi pomóc własnemu dziecku. Wczoraj wieczorem było jakby ciut lepiej. Łazienka – zero kurzu, dużo pary wodnej – okazała się jednak dość przyjazną oazą, więc Lola przesiedziała cały wieczór w wannie z ciepłą wodą i była całkiem szczęśliwa. Ja też, bo moja córka zmieniła wreszcie odcień skóry z sino- zielonkawego na lekko różowy, znacznie przyjemniejszy dla oka. Ciekawe, czy całą jesień przesiedzimy w wannie?

Czy zdarza wam się chodzić z dziećmi na zakupy? Ja bardzo staram się tego unikać, ale w niedzielę nie miałam wyjścia, ponieważ mąż jak zwykle latał po świecie. Zazwyczaj staram się planowac takie wypady z równą precyzją, jak tajne operacje wojskowe. Punkt A, precyzyjne przemieszczenie najkrótszą drogą do punktu B itd.

Dobra. Punkt A – Empik, celem nabycia dodatkowej książki do angielskiego dla Miśka. Młodzi giną między półkami. Miśka znajduję przez dedukcję przy półce z atlasami. Z Lolą jest łatwiej – astma jest lepsza niż GPS. Rzężący kaszelek wskazuje mi jej lokalizację. – Mamooo, strasznie bym to chciała, ale wiem, że mi nie kupisz – Lola majta mi przed oczami gazetką z dołączonym pieskiem i trzepocze rzęsami błagalnie. – Pokaż – patrzę na cenę – jesteś bystrą dziewczynką, rzeczywiście ci tego nie kupię –

Osłodzenie gorzkiej pigułki nic nie dało. Lola robi buzię w podkówkę i zaczyna litanię – Aaaale ja tak to chciałam, bo ten piesio jest taki słodziutki ….-

Ignoruję żale, za to Lola zyskuje wdzięczną widownię. Starsza pani głaszcze po główce biedne, niekochane maleństwo: – Co, mama nie chce kupić zabawki? Niedobra mama. Poproś mamusię, na pewno ci kupi zabaweczkę-

Nie zabijam starszej pani, bo szkoda brudzić książek, wywlekam za gardła małoletnich BEZ gazetki z pluszakiem (19, 90) i BEZ mega atlasu (99,90). Oraz BEZ książki do angielskiego, któej nie ma i nie będzie (może i dobrze, bo…70,00)

Punkt B – fryzjer w centrum handlowym pod wpływem impulsu ( impuls – szopa, którą nosi na głowie Misiek). Na strzyżenie trzeba czekać godzinę. Lola wpada na doskonały pomysł, że czas czekania możemy spędzić w sklepie z zabawkami. Ha, znam te numery. Jak popracuje nade mną godzinę, to okaże się, że nawet nie zauważę, kiedy kupiłam dwumetrową pluszową żyrafę i tryliard petszopów . Rezygnuję ze strzyżenia  ku zadowoleniu Miśka i niezadowoleniu Loli i udajemy się do Decathlonu, czyli punktu C. Jako że Misiek wciąż znajduje się w dziurze rozmiarowej (już nie rozmiary dziecięce, a jeszcze nie męskie), to jedno z niewielu miejsc, gdzie można kupić na niego buty.

Po kwadransie w Decathlonie – nie mam butów na Miśka. Nie mam też żadnego z dzieci. Mam za to ich i swoje kurtki, torbę, polar dla Loli (przecena na 24,90), rozczochrane włosy i lekką nerwicę. Lokalizuję Lolę po kaszlu, dobiegającym zza regału. Lola mierzy wszystkie kaski rowerowe bez względu na rozmiar. Doprowadzam ją do stoiska z hulajnogami i każę pozostać na miejscu. Lokalizuję Miśka, testującego kije golfowe. Każe mu pozostać na miejscu, co przychodzi mi o tyle łatwo, że Misiek mnie olewa i wciąż wali kijem. Wracam po Lolę, której oczywiście mnie ma już na miejscu. Lokalizuję Lolę w rozłożonym namiocie i nauczona doświadczeniem wlokę ją do Miśka. Który wciąż wali kijem. Zabieram mu kij. W tym czasie Lola znika. Lokalizuję Lolę po kaszlu  w dziale z ubraniami. Odmawiam kupienia szalika wielkości Australii i po chwili znowu mam dwoje dzieci. Oraz resztę rzeczy. Idziemy do kasy. Po drodze nie wytrzymuję i pytam Miśka głosem znękanym – Misiek, właściwie dlaczego ja mam dwoje dzieci? –

– Bo mówiłaś, że z trzecim już nie dałabyś rady – podsuwa usłużnie Misiek. Lekko ubawiony, bo, jak twierdzi,nie rozumie, o co mi chodzi. Przecież on sam doskonale wiedział, gdzie był i nie musiałam się martwić.

– No właśnie , mamo – Lola wyjątkowo zgadza się z bratem – to ty się zgubiłaś, my cały czas byliśmy tam, gdzie trzeba.

Następnym razem…Nie, następnego razu nie będzie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s