zmęczenie

Nie piszę, nie dzwonię. Jestem niewyspana  i zniechęcona. Do północy walczyłam wczoraj z astmą Loli. Biedna mała. Miałam wrażenie, że kaszel rozerwie jej żebra. Wszystkie wziewy, sterydy, otwieranie okien, wanna z ciepła wodą pomagały na kwadrans. W końcu siedziałam na podłodze przy jej łóżku i beczałam z bezsilności, słuchając rzężącego oddechu Lolki.

Nie mam siły. Nie mogę patrzeć na jej pergaminowo białą buzię i fioletowe podkówki pod oczami. Chciałabym mieć magiczny lek albo magiczne miejsce, żeby zabrać ją tam, gdzie będzie mogła normalnie oddychać.

Sorry, może jak się wyśpię, będę bardziej optymistyczna…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s