po co jadę do Gdyni

Poznałyśmy się w ogródku u mojego sąsiada, kiedy miałyśmy 9 lat. Pięć minut później poszłyśmy robić wyścigi żab. Dziesięć minut później pokochałyśmy się nad życie.

Od tej pory byłyśmy jak Flip i Flap, jak Wallace i Gromit, jak..no wiecie, o co chodzi. Łaziłyśmy na długie spacery, czytałyśmy te same książki, kochałyśmy się dla wygody w tych samych chłopakach, i bez przerwy, do upadłego mieliłyśmy ozorami. Ja  byłam roztrzepana i nieco cyniczna w sądach, ona była idealistyczna i uduchowiona.  Ona zakochiwała się rozważnie, ja skakałam z kwiatka na kwiatek. Nigdy się nie pokłóciłyśmy. Żadnych cichych dni, obmawiania przed innymi, żadnych zgrzytów.

Pod koniec liceum ona wyjechała z rodzicami do Francji. Na stałe. Czułam się tak, jakby mi ktoś wyrwał kawałek serca. Dosłownie. Albo amputował rękę. Bolało w każdym razie.

Nie miałam kasy, żeby pojechać do Francji, ona rzadko mogła przyjechać tutaj. Listy to nie jest pokarm dla przyjaźni. To raczej kroplówka, a nie pełnowartościowy posiłek. Z roku na rok powoli obumierały zakończenia nerwowe naszej przyjaźni. Listy były coraz rzadsze, ona się przeprowadziła za ocean, pojawiali się mężowie i dzieci, i nowe znajomości. Ludzka rzecz. Prawie straciłyśmy kontakt.

Nigdy później nie udało mi się nawiązać takiej przyjaźni. Zawsze było coś nie do końca tak, jak trzeba, zawsze z marginesem na wycofanie się, trochę warunkowo i w zastępstwie. A może po prostu zrobiłam się za stara na taką przyjaźń absolutną?

Teraz mieszka w Gdyni, czasowo i na chwilę, jak sójka, która z zimą odleci znów za morze.  Jadę tam jutro, regenerować zakończenia nerwowe naszej przyjaźni. Może takie operacje są możliwe? Zobaczymy. Ja w każdym razie ciągle mam wyrwaną z zeszytu kartkę, na której Ania napisała mi kawałek wiersza:

Nareszcie mam przyjaciela

Taki sam idiota jak ja

uśmiechnięty

Nie czyta gazet

O nic się nie martwi

Nie ma żadnej opinii na temat Europy….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s