Mój mąż jest dziwny, czyli prawie kończę powieść

Czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego dorosły, inteligentny, wykształcony mężczyzna chce czytać to śmieciowe, pretensjonalne powieścidło, którym was raczę od tygodnia? Mój mąż, który na co dzień czyta The Economist, Forbes i książki o rozszerzaniu się wszechświata, zapałał niezrozumiałą miłością do Arturra i Manuelli i żąda kontynuacji. Ponieważ nie wierzę, że po siedemnastu latach małżeństwa napędza go bezbrzeżne uczucie do autorki, zaczynam się niepokoić, z jakim to człowiekiem właściwie się związałam…Ale na jego usilną prośbę pociągnę jeszcze dwa odcinki, niech będzie.

rozdział piąty: Matka Rikarrda wkracza na scenę

-Arturro, wejdź, mój drrogi, cóż cię do mnie sprowadza? – zaskrzeczała Matka Rikarrda i wpuściła go do środka. Dwa spłoszone szczury wymknęły sie z fałdów jej spódnicy i przycupnęły w kącie, nieśmiało skubiąc leżący tam brokatowy biustonosz.

– Musisz mi powiedzieć – Arturro płonąl takim oburzeniem, że z jego mokrej koszuli unosiły się kłęby pary wodnej – musisz mi wyznać prawdę o Manuelli. Czy naprawdę pracowała dla ciebie? –

Matka Rikarrda zaniosła się chrypliwym śmiechem – Och, taaak, ta gołąbeczka była barrrdzo sprrawna. Zwinne rączki, a główka pełna pomysłów, ha, ha –

– Kłamiesz wiedźmo! – Arturro zerwał się na równe nogi, co było o tyle trudne, że jeszcze nie zdążył usiąść – moja słodka, niewinna ukochana? Nigdy nie postawiła nogi w tym przybytku wszelkiego zła –

– Oj tak – zarechotała radośnie Matka Rikarrda – postawiła tu nie tylko nóżkę. I to nie jedną. Dzięki jej wyrobom zarobiłam niezłą fortunę  –

Arturro zamienił się w znak zrozpaczonego zapytania, czyli figurę trudną nie tylko stylistycznie.

– Robione przez nią koronkowe stringi i biustonosze barrdzo podniosły cenę moich tancereczek – Matka Rikarrda sprawnym ruchem akwizytora odkurzaczy podsunęła mu pod nos kolorowe zdjęcia. A na nich Sodomia i Gomoria, pracownice Matki Rikarrda, prezentowały na scenie swe obłe wdzięki przyodziane tylko w  skąpe fragmenty koronki. Arturro mimochodem zauważył wśród kłębiących się wokół sceny mężczyzn burmistrza, swojego fryzjera i sekretarza generalnego NATO, ale jego wzrok przykuły elementy bielizny, w których nieomylnie rozpoznał rękodzieło swej najdroższej Manuelli.

– A więc to tak….- powiedział powoli, usiłując zdusić nadzieję, rodzącą się w jego wygasłym sercu – to tylko koronki…-

– Nie tylko – Matka Rikarrda nachyliła się nad nim złowieszczo, aż jej falujące piersi rozmiaru Żuław odcięły mu dopływ powietrza – mam ci jeszcze coś do powiedzenia. Coś, co zburzy twój maly światek, chłopczyku. Nadszedł ten dzień, a raczej TEN DZIEŃ. Opowiem ci dzisiaj  o twojej matce! –

Arturro spojrzał na nią oczami królika złapanego w światła reflektorów. Czas zdawałoby się zastygł, Arturro zastygł wraz z nim, i tylko miękkie, różowe płaty piersi Matki Rikarrda falowały łagodnie na wietrze (a skąd wiatr? nie wiem, może szczury uchyliły okno?).

w następnym odcinku Arturro pozna prawdę, a prawda, jak zazwyczaj, go wyzwoli. Mam nadzieję, że mnie też.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s