dzień pierwszy bez dzieci

Tydzień bez dzieci. Cóż robią rodzice z tym ogromem wolnego czasu i nagle odzyskaną wolnością? Rodzice nadrabiają zaległości w pracy:

– Kochanie, potrzebuję jeszcze godzinę na te odcinki –

– Uff, super, nie wiedziałem, jak ci powiedzieć, że muszę jeszcze godzinę popracować nad tym wnioskiem. To co, o 18.30?-

– Kochanie, przepraszam, muszę jeszcze wejść do szefa na moment, podjadę o 19 –

Rodzice spotykają się finalnie o 19.20 i jadą na Stare Miasto. Matka  ostatni raz widziała warszawską Starówkę trzy lata temu, więc wszystkiemu się dziwi jak dziecko. Ludzie tacy ładni, i Krakowskie Przedmieście odpicowane, i krzyż z obrazkiem przed Pałacem Prezydenckim. No cuda, panie, cuda.

– Kobieto, zwolnij trochę, gdzie tak lecisz? –

Matka tak długo egzystowała w trybie pilnym, że przełączenie się w tryb spacerowy przychodzi jej z wielkim bólem. Zmusza jednak nieposłuszne stopy do rytmu wakacyjnego. Idziemy, krok za krokiem.

– Głodna jestem, chodźmy na hot-doga –

– Żadna kobieta na randce ze mną nie będzie jadła hotdogów – deklaruje ojciec i ciągnie matkę do wypasionej knajpy na Starówce. Jedzenie pod turystów- drogo, niesmacznie i mało. Dwóch kieszonkowców próbuje wyciągnąć ojcu portfel z marynarki, na szczęście bezskutecznie, bo rodzice musieliby stać na zmywaku dwa dni, żeby spłacić taką kolację. 

Rodzice spacerują sobie następnie, jak rasowi turyści, i bardzo im fajnie. Matka jednak, szarpnięta wyrzutami, wysyła esemesa do syna, że tęsknią (co jest prawdą) i że nie mogą się doczekać, kiedy przyjedzie (co już taką prawdą nie jest). Zaczyna też mówić ojcu, że może już czas do domu, bo kot tak sam siedzi i pewnie mu smutno. Wracając ziewają jak opętani, bo mieli dziś pobudkę o 4.30 (Lola wyjeżdżała z opiekunką nad morze), potem pracowali 10 godzin i teraz ledwie nogami powłóczą. Udaje im się zakończyć wieczór zgodnie ze wstępnymi zamierzeniami :-), ale obydwoje z pewną nostalgią wspominają czasy, kiedy człowiek mógł hulać do północy i kondycji nie tracić. Dzisiaj bowiem wstają niewyspani, a przy śniadaniu rozważają, czy spacer po Łazienkach na pewno jest dobrym pomysłem i może by tak pójść do kina? Chyba obydwoje tęsknią za możliwością wyciągnięcia się na wygodnym fotelu i przymknięcia oczu na nudniejszych momentach filmu. Nie wiem, czemu, ale coś mi mówi, że w środę matka i ojciec mogą upaść jeszcze niżej, i jeść zamówioną przez telefon pizzę na własnej kanapie, oglądając po raz dwudziesty „Obcego”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s